Treść strony SEZON 2008/ 2009

Jarosław Dołęga opowiada o zgrupowaniu reprezentacji


Od poniedziałku w Krynicy trwa zgrupowanie reprezentacji Polski. W
kadrze jest dwóch zawodników TKH Nesta Toruń - Bartosz Dąbkowski i
Jarosław Dołęga.

Ten pierwszy jest stałym kadrowiczem. Dołęga wrócił do reprezentacji po przerwie.


Rozmowa z
Jarosławem Dołęgą,
reprezentantem Polski i zawodnikiem TKH

- Czy powołanie do kadry było dla Pana zaskoczeniem?
-
Trochę tak. Nie byłem na konsultacji w sierpniu i myślałem, że wypadłem
z kadry. Trener Peter Ekroth jeździł po kraju i obserwował kandydatów
do gry. Był też na jakimś meczu w Toruniu. Widocznie musiałem się czymś
wyróżnić, że zwrócił na mnie uwagę i powołał do kadry. Bardzo się z
tego cieszę. Postaram się go nie zawieść.

- Czego oczekuje pan po tym zgrupowaniu?
-
Walczę o miejsce w kadrze, która zagra w turnieju eliminacyjnym w
Sanoku. Jest nas 28 i kilku musi odpaść. Na razie jestem w piątym
ataku. Trudno jest się wbić w jakąś formację, bo są one zestawione z
zawodników, którzy grają ze sobą w klubach. W podobnej sytuacji jak ja
jest jeszcze Marcin Jaros z Zagłębia Sosnowiec. Jednak nie poddaję się
i walczę. Zasuwam na treningach, by przekonać trenera do siebie. Liczę,
że jak Przemek Bomastek wróci na lód, to razem z jakimś środkowym
stworzymy atak, który zagra w mistrzostwach świata w Toruniu. To było
by fajnie zagrać na swoim lodowisku i dla toruńskich kibiców.

- Do mistrzostw świata jeszcze pół roku, a teraz jesteście w Krynicy. Jak wyglądają nowe rządy trenera Ekrotha?
-
Jest podobnie jak w klubie w Toruniu pod wodzą trenera Jarmo Tolvanena.
Dla wielu chłopaków było dużo nowości, a ja wspólnie z Bartkiem
Dąbkowskim, przez tydzień zapoznaliśmy się z podobnymi zasadami.
Najpierw trener wziął nas wszystkim na dwugodzinną rozmowę i powiedział
czego od nas oczekuje oraz określił jakie zasady będą obowiązywać na
zgrupowaniu.

- No to jak wygląda dzień na zgrupowaniu.
-
Praktycznie cały jest wypełniony. Śniadanie mamy od godziny ósmej.
Każdy może przyjść wtedy, kiedy chce, ale już o dziewiątej musimy być w
szatni. Mamy rozgrzewkę. Biegamy około kwadrans. Potem się przebieramy
i dziesięć minut przed wyjściem na lód musimy być przygotowani. Wtedy
pojawia się trener i tłumaczy co będziemy robić. Potem są
półtoragodzinne zajęcia na lodzie. Trener Ekroth zwraca uwagę na każdy
szczegół. Po treningu na lodzie mamy jeszcze 10-minutowe zajęcia
podczas których wykonujemy lekkie przebieżki, robimy brzuszki i
grzbiety. Potem jest obiad, a po nim mamy około godziny wolnego. Od 15
do 16 mamy zajęcia teroretyczne. Trener dokładnie tłumaczy nam taktykę,
którą mamy później ćwiczyć na treningach. Popołudniowe zajęcia
przebiegają tak samo jak poranne. Po kolacji mamy jeszcze godzinę
przeznaczoną na basen i masaże.

- Na czym polega ta nowa taktyka trenera Ekrotha?
-
Każde zajęcia są poświęcone jednemu elementowi. Na razie trenowaliśmy
wyjście z tercji i grę obronną. Potem będą pewnie gry w przewadze i
osłabieniu.

- Na co stać kadrę pod nowym trenerem.
- Na
razie zaczynamy kwalifikację do olimpiady. Wiadomo, że marzeniem
każdego sportowca jest gra na igrzyskach. Drugim celem jest awans do
hokejowej elity na mistrzostwach świata. O to będziemy walczyć.

Dariusz Knopik (Gazeta Pomorska)

wstecz

Kontakt

Bannery