Treść strony

Słabo w meczu o sześć punktów

.
Chyba nie tak miał wyglądać w planach toruńskich szkoleniowców mecz o przysłowiowe "sześć punktów" z zespołem Zagłębia Sosnowiec. Drużyna Nesty Karaweli Toruń, niczym nie przypominała zespołu z przed tygodnia. Nie dość, że całkowicie pozwoliła sobie narzucić styl gry przeciwnika, to jeszcze zaprezentowała toruńskiej publiczności: brak zrozumienia, fatalną grę w ataku i wiele rażących błędów w obronie. Okazało się, po raz kolejny, że gra w ekstraklasie PLH to nie to samo co zeszłoroczne sukcesy w I lidze. Sama ambicja na niewiele się zda, kiedy nie będzie realizowana w 100% taktyka oraz preferowana gra zespołowa.

 

Już od pierwszych minut pierwszej tercji wczorajszego meczu drużyna Zagłębia Sosnowiec narzuciła naszym zawodnikom swój styl gry, który oparty był w tej części spotkania na szybkości, precyzyjnych podaniach i tzw. "szukaniu wolnego pola". Co chwilę pod toruńską bramką kotłowało się i dochodziło do sytuacji podbramkowych. Efektem realizacji tej taktyki były dwie bramki strzelone przez zespół z Zagłębia Dąbrowskiego. Całe szczęście, że tej fazy meczu nie przespała nasza trzecia piątka. Po golach D. Minge i P. Połącarza do szatni zawodnicy schodzili przy stanie 2:2. Dwie dobrze przeprowadzone kontry pozwoliły toruńskiej drużynie na wyrównanie wyniku spotkania.

Niestety, objawy braku zrozumienia z najważniejszych formacjach oraz brak skuteczności objawiły się, i to w większym stopniu, w drugiej tercji meczu. Czychająca na błędy przeciwnika drużyna Zagłębia, zaaplikowała zawodnikom Nesty kolejne dwie bramki. Po dosyć przypadkowym golu Rafałą Cychowskiego, na 4:2 wyprowadził swój zespół Jarosław Dołęga, świetnie egzekwując rzut karny. Profesjonalizm tego zagrania osłabiło jednak znacznie zachowanie toruńskiego wychowanka, który zupełnie niepotrzebnymi "chołupcami", zerwał być może ostatnią nitkę linowego mostu prowadzącego do Torunia.

Trzecia tercja to rozważna gra defensywna Zagłębia i kontrolowanie wsześniej ustalonego wyniku meczu. Wielkie pokłady ambicji, które wyzwolił w zawodnikach toruńskich trener W. Walicki okazały się jednak przysłowiowym "waleniem głową w mur". Zespół Nesty Karaweli Toruń, olbrzymiej przewagi optycznej nie potrafili zamienić na jedną, choćby przypadkową bramkę. Dziwić może słaba forma pierwszych dwóch (najlepszych) ataków oraz fakt, braku podjęcia próby wycofania naszego bramkarza w końcówce spotkania. Cały mecz w wykonaniu torunian można chyba dosadnie podsumować następującym stwierdzeniem: Bez pomysłu, bez głowy, bez fantazji.

 

Nesta Karawela Toruń - Zagłębie Sosnowiec   2:4 (2:2; 0:2; 0:0)

bramki dla Nesty: D. Minge, P. Połącarz

Kary: 8 - 12 min

« wstecz

Banery

  • -

Banery

  • ecenter

Banery

  • Reklama za 50zł
  • obiekt Flash - Petrus sokoły
  • studio-pro

Kalendarium

W tym miesiącu

Brak wydarzeń w wybranym okresie