Treść strony

Fundamentaliści na Tor-Torze

.
Czy zastanawialiście się kiedyś nad fenomenem kibicowania? I nie chodzi tylko o sam fakt przyjścia na lodowisko, który (nie da się ukryć) jest pierwszym krokiem do tego, ale o postawę ludzi związanych emocjonalnie z hokejem na lodzie. Chodzi o odpowiedź na pytanie – Dlaczego kibicuję? Co otrzymuję w zamian? Czego oczekuję? Przygotowując się do napisania poniższego felietonu sięgnęłam po tekst dwóch socjologów z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika – Dominika Antonowicza oraz Łukasza Wrzesińskiego. Obaj naukowcy poświęcili dużo czasu na zgłębienie tematyki kibicowania, co zaowocowało artykułem pt. „Kibice jako wspólnota niewidzialnej religii”. Posłuży on za punkt wyjścia do dalszej części rozważań.

Ubiegły tydzień (2-9 października) był prawdziwą próbą dla kibiców hokeja na lodzie w Toruniu. Dwa, prawie kolejne, mecze z Cracovią oraz jeden z Jastrzębiem pokazały, jaką siłę mogą posiadać kibice. Na Tor-Torze, miejskim lodowisku im. Józefa Stogowskiego, pojawiło się w tych dniach sporo osób, co mogło pozytywnie wpłynąć na atmosferę. Zaskoczeniem jednak nie był fakt, że drużyna Nesty Karaweli walczyła o każdy krążek (pomijając mecz wtorkowy, podczas którego, delikatnie mówiąc, wola walki jakby „siadła”), gdyż do tego nasi zawodnicy już nas przyzwyczaili. Zastanawiającym był fakt, że duża część osób, siedzących na trybunach, nie dopingowała. Mała liczba braw i okrzyków mogła oczywiście wynikać z faktu, że było mało ku temu okazji. Przecież brawa oznaczają podziękowanie za wspaniałą akcję, za udaną obronę, za walkę oraz chęć zwycięstwa za wszelką cenę. Aż nadto widoczna była na trybunach pewna nieśmiałość, niechęć do uczestnictwa w dopingu czy też poniesienia się emocjom.

Aby atmosfera meczu zagrzewała do walki i poświęcenia ze strony zawodników, potrzebne są między innymi osoby, które wiedzą w jakim celu przyszły na mecz. Autorzy wspomnianego artykułu wskazują sześć rodzajów kibiców przybywających na stadion. Moim zadaniem nie będzie przedstawienie wszystkich tych grup po kolei, gdyż zajęłoby to zbyt dużo miejsca. Chciałabym skupić się na jednej, bardzo widocznej na Tor-Torze, grupie. Na fundamentalistach.

Powiecie „Co? Fundamentaliści? To się źle kojarzy!”. Zanim jednak tak zakrzykniecie, pozwólcie, że przywołam Wam pewien obraz. Kilka minut do rozpoczęcia meczu. W sektorze A, w dolnych rzędach, zbiera się grupa kilkudziesięciu osób. Rozwijają flagi, wyciągają bębny, szaliki i trąbki. Gdy zacznie się mecz, oni będą gotowi. Przypomnieliście sobie?

Tak, macie rację. To Klub Kibica. Najradośniejsza, najgłośniejsza i najżywiej reagująca grupa osób na Tor-Torze. Gdy potrzeba zagrzewają do walki. Gdy sędzia zarządzi karę, staną w obronie zawodnika, czasem krzykną nieprzyzwoicie, zaśpiewają, zaklaszczą. Sprawią, że dla niektórych, dwie godziny meczu mijają szybciej.

Klub Kibica to niezwiązana z klubem organizacja osób, która za cel postawiła sobie wspieranie zawodników podczas każdego meczu. Członkowie tej grupy nie dostają pieniędzy, nie mają własnych struktur, nie robią tego dla sławy, czy zysków. Robią to dla siebie i własnej drużyny. W dopingowaniu widzą sens przyjścia na stadion. Dopingowanie to dla nich forma budowania czegoś trwalszego – więzi, tradycji, lokalnego patriotyzmu. Dzięki śpiewom, transparentom i oprawie zmieniają zwykły mecz hokejowy w pełen przepychu spektakl.

Zgromadzone w Klubie Kibica osoby odpowiedziały sobie na postawione wcześniej pytanie „Dlaczego kibicuję?”. Odpowiedziały sobie – Kibicuję, gdyż wierzę, że to ma sens, bo wiem, że dzięki temu moja drużyna wygrywa (a jeśli przegrywa to zawsze z klasą i charakterem). Kibicuję, ponieważ chcę być częścią zespołu nawet wtedy, gdy sam nie mogę wejść na lód i powstrzymać przeciwnika. Kibicuję, bo wiem, że dzięki temu pomogę innym przełamać własną nieśmiałość.

A Ty? Dlaczego kibicujesz? Po co przychodzisz na mecze?           

  • autor: Em

« wstecz

Banery

  • obiekt Flash

Banery

  • ecenter

Banery

  • studio-pro
  • Reklama za 50zł
  • Sklep hokejowy

Kalendarium

W tym miesiącu

Brak wydarzeń w wybranym okresie