Treść strony

Dwie tercje bez pracy

.
Nie było niespodzianki. Nesta Karawela przegrała z wiceliderem tabeli PLH. Srebrni medaliści mistrzostw Polski nie pozwolili beniaminkowi zdobyć nawet jednej bramki. GKS Tychy pokonał w piątek na Tor-Torze Nestę Karawelę 6:0. Na toruńskim lodowisku spotkały się dwa zespoły osłabione kadrowo. Z jednej strony beniaminek PLH - Nesta Karawela, w składzie którego zabrakło trzech podstawowych graczy, z drugiej wicelider rozgrywek, mający wysokie aspiracje - GKS Tychy, w barwach którego nie mogło wystąpić aż pięciu graczy. Rozbieżne cele obu ekip jasno wskazywały faworyta tej batalii.

Zmiany w formacjach

Zgodnie z zapowiedziami tyszanie, podrażnieni wynikiem wcześniej potyczki z Nestą Karawelą (5:4 dla torunian), podeszli do rywalizacji na Tor-Torze skoncentrowani. Dominowali i w odróżnieniu do gospodarzy stwarzali wiele okazji strzeleckich. Już w 5 min., po strzale Witeckiego, krążek odbił się od bandy za toruńską bramką i chwilę później znalazł się przed zdezorientowanym bramkarzem Tomaszem Witkowskim. Okazję do objęcia prowadzenia wykorzystał wówczas Tomasz Kozłowski. W pierwszej odsłonie Nesta Karawela ani razu nie zagroziła poważnie bramce rywali. GKS natomiast powiększał przewagę (trafiali Kotlorz i Bagiński w okresach gry w przewadze).

Obraz rywalizacji nie zmienił się również w drugiej tercji. Ponieważ wśród gospodarzy najlepiej prezentował się wspomniany Witkowski, a zawodnicy „z pola” zawodzili, sztab szkoleniowy toruńskiego zespołu postanowił pozmieniać ustawienia poszczególnych formacji. Ten zabieg nie przyniósł jednak korzyści. Beniaminek PLH wciąż bardzo rzadko nękał Arkadiusza Sobeckiego, stojącego między słupkami tyskiej bramki.

- Przez dwie tercje rzeczywiście miałem niewiele pracy. Można powiedzieć, że przez półtorej godziny stałem i marzłem - przyznaje były reprezentant Polski. - W trzeciej odsłonie torunianie częściej atakowali i oddawali więcej strzałów.

Udany rewanż

Nasza drużyna zakończyła jednak spotkanie ze srebrnymi medalistami mistrzostw kraju bez zdobytego gola. Rywale natomiast jeszcze trzykrotnie odnajdywali drogę do siatki Nesty Karaweli, rewanżując się tym samym za porażkę sprzed niespełna miesiąca.


Nesta Karawela - GKS Tychy 0:6


Nesta Karawela Toruń - GKS Tychy 0:6 (0:3, 0:1, 0:2)
0:1 T. Kozłowski - J. Witecki, R. Galant (4.57), 0:2 M. Kotlorz - R. Galant, T. Kozłowski (9.01, w przewadze), 0:3 A. Bagiński (15.46, w podwójnej przew.), 0:4 M. Csorich - R. Galant, J. Witecki (31.58, w przew.), 0:5 A. Bagiński - G. Pasiut (53.33, w osłabieniu), 0:6 J. Witecki - T. Kozłowski, R. Galant (57.20)

Nesta Karawela: Witkowski; Bluks - Gaisins, Smeja - Koseda, Porębski - Lidtke oraz Maj, Gimiński; Bomastek - Kuchnicki - Marmurowicz, Jankowski - Dzięgiel - Chrzanowski, Ziółkowski - K. Kalinowski - Minge oraz M. Kalinowski, Pieniak.

 

Autor: Dariusz Łopatka - Nowości

« wstecz

Banery

  • obiekt Flash

Banery

  • ecenter

Banery

  • Sklep hokejowy
  • studio-pro
  • Miasto Torun

Kalendarium

W tym miesiącu

Brak wydarzeń w wybranym okresie