Treść strony

Ten rok będzie dobry
Dyrektor magistrackiego wydziału sportu Jarosław Więckowski jest optymistą

Rozmowa z Jarosławem Więckowskim, dyrektorem Wydziału Sportu i Turystyki Urzędu Miasta Torunia.


Piotr Badnarczyk: Pod koniec ub. r. odbyła się dyskusja na temat kondycji i przyszłości toruńskiego sportu. Jakie wnioski z niej wyciągnęło miasto?

Jarosław Więckowski: Na pewno wyciągnęliśmy wnioski i będziemy je realizować w najbliższym czasie. Aczkolwiek trudno ocenić obecną sytuację jako bardzo złą. Owszem, stało się to, że została wycofana z rozgrywek drużyna hokeistów, ale - z drugiej strony - mamy znakomitą bazę sportową i bardzo dużo, wręcz nadmiar drużyn grających w wysokich ligach, więc myślę, że ten toruński sport trzeba ocenić pozytywnie. Natomiast wszystko trzeba udoskonalać i myślę, że w trakcie tego roku będzie to wprowadzane.

P.B. Podczas tego spotkania działacze doszli do wniosku, że trzeba bardziej postawić na młodzież i - być może - ograniczyć pomoc do kilku drużyn seniorskich...

J.W. Na pewno postulat, żeby dać więcej pieniędzy na młodzież, już został zrealizowany, bo w budżecie przeznaczyliśmy na nią więcej środków. Z kolei na sport seniorski jest mniej. Raczej wskażemy na dyscypliny priorytetowe dla Torunia. Ale to nie będzie tak, że całkowicie zlikwidujemy dofinansowanie dla kogokolwiek. Przy podziale pieniędzy będziemy brali pod uwagę bazę, zainteresowanie kibiców, popularność dyscypliny ze strony medialnej i promocję.


P.B. Miasto jest zaangażowane w dwie spółki - hokejową i piłkarską. Zacznijmy od tej pierwszej - czy może Pan obiecać dziś kibicom, że drużyna wystartuje w rozgrywkach I ligi?

J.W. Obiecać nie mogę, bo ja sam nie zagram. A teraz już na poważnie. Musi być spełnionych kilka elementów. Najważniejszy - muszą być zawodnicy. Wiem, że są chętni wśród tych, którzy grali w Toruniu do tej pory, jest duża grupa młodzieży. Są zajęcia, na których hokeiści wstępnie się przygotowują. Wszystko robimy, żeby drużyna wystartowała w rozgrywkach. Taka była nasza obietnica, gdy wycofywaliśmy zespół z rozgrywek ekstraklasy i myślę, że słowa dotrzymamy.

P.B. Jak idzie Wam spłacanie długów?

J.W. Zostały w większości spłacone, została jeszcze niewielka część, ale takie było założenie. Wiedzieliśmy, że wszystkiego od razu nie spłacimy. Ale to nie jest już taka kwota, dwa-trzy razy wyższa była w momencie, gdy wycofywaliśmy zespół.

P.B. W Elanie wielkie oszczędności, generalnie spółka stawia na młodzież. Czy pogodziliście się już ze spadkiem do III ligi i działacie na zasadzie, że trzeba odbić się od dna?

J.W. Klasyk mawiał „dopóki piłka w grze” nie wolno przekreślać zespołu. Trzeba zrobić wszystko, by zespół wystartował. Rzeczywiście, klub stawia na młodzież i wychowanków, również tych doświadczonych - Wróbla, Świderka czy Młodzieniaka. Jest kilku zawodników, którzy nie są już juniorami, a młodzieżowcami. Albo wracają do tego zespołu po kontuzjach, albo z innych klubów. Jest kilku młodych, ambitnych, którzy też mogą coś wnieść do drużyny. Kluby współpracują ze sobą - np. z Pomorzaninem czy Włókniarzem.  Dwóch piłkarzy z tego pierwszego ostatnio bierze udział w treningach. Będą sparingi, podczas których sprawdzimy zawodników z okolicznych klubów. Chcemy postawić na młody zespół i powalczyć o utrzymanie. Ale nie za wszelką cenę. Chcemy przede wszystkim poprawić stronę finansową klubu. Wynik sportowy jest ważny, ale nie najważniejszy.

P.B. Co dalej z budową hali?

J.W. Ogłosiliśmy przetarg 3 stycznia. 11 lutego jest termin otwarcia ofert. Będziemy starali się robić wszystko, by hala była wybudowana do końca roku. Termin jej wybudowania to 10 miesięcy od podpisania umowy. Podzieliliśmy to zadanie na trzy przetargi. Pierwsze zadanie, to wykonanie części konstrukcyjnej, wykończeniowej, drugie - wykonanie wyposażenia sportowego i trzecie - zaopatrzenie w meble, infrastrukturę do części gastronomicznej i audiowizualnej. Niestety, musieliśmy unieważnić poprzedni przetarg. Zaproponowane ceny były wielokrotnie wyższe niż kosztorys inwestorski, zupełnie nie do przyjęcia.

P.B. Czy to prawda, że przy obecnym przetargu poczyniliście oszczędności, rezygnując z części wyposażenia hali?

J.W. Nie, nie zmieniliśmy zakresu. Obniżyliśmy wymagania dotyczące oferentów, krótko mówiąc, poszerzyliśmy ich krąg. Wynika to z tego, że część hali jest już wybudowana. Większe znaczenie na obecnym etapie będzie już miała praca wykończeniowa. Druga rzecz - zmieniamy troszeczkę w niektórych miejscach zbyt wygórowaną jakość na standardową. Projektanci zaproponowali nam rozwiązania z najwyższej półki, a my dopuszczamy równoważne. Natomiast zakres prac nie jest zmniejszony.

P.B. A nie zrezygnowaliście z urządzeń umożliwiających utworzenie lodowiska w hali?

J.W. To zrobiliśmy dużo wcześniej. Życie pokazało, gdy np. w Sopocie firma, jak przygotowywała lód w hali, to i tak przyjechała ze swoim sprzętem i nie patrzyła, w co hala jest wyposażona. Byłby to więc wydatek bez sensu. Jak będzie taka potrzeba, to w nowej hali i tak da się przygotować lód.

P.B. Jaki będzie 2013 rok dla toruńskiego sportu?

J.W. Powinien być dobrym rokiem przede wszystkim w grach zespołowych. Na tym etapie dobre pozycje zajmują koszykarki Energi i futsalowcy Marwitu. Całkiem nieźle zaczęli sezon koszykarze i siatkarki, potem mieli trochę zadyszki, ale ostatnio ci pierwsi znów grają lepiej. Mam nadzieję, że po raz kolejny zdobędą medal żużlowcy. Pozyskanie Tomasza Golloba można zapisać po stronie sukcesów klubu, a czy to się przełoży na sukces sportowy - zobaczymy. Mam nadzieję, że w klubach będzie coraz więcej młodzieży, nasi wychowankowie będą zdobywali coraz większe sukcesy. Chcemy postawić w dotacjach na współzawodnictwo dzieci i młodzieży, by lepsze wyniki przekładały się bardziej na wyższe dotacje. Myślę, że 2013 rok będzie dobry.

 

Źródło: Nowości

« wstecz

Banery

  • -

Banery

  • ecenter

Banery

  • Sklep hokejowy
  • Reklama za 50zł
  • Miasto Torun

Kalendarium

W tym miesiącu

Brak wydarzeń w wybranym okresie