Treść strony

Słaba szkoła

Nesta Toruń w ciągu tygodnia rozegrała aż cztery mecze z drużynami Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu. Wszystkie mecze skończyły się zdecydowanymi zwycięstwami Torunia i nie jest to żadną niespodzianką.

W rozegranych w poprzedni weekend meczach z drugą drużyną SMS padły wyniki: 9:0 (1:0, 6:0, 2:0) i 4:1 (2:1, 2:0, 0:0). Trudno było spodziewać się pięknej gry i zażartej walki i te przewidywania się spełniły.

W sobotę uczniowie utrzymali niski wynik przez pierwszą tercję, ale już w drugiej bramki dla Torunia "sypnęły się" jedna za drugą, a SMS oddał jedynie trzy strzały na toruńską bramkę. W trzeciej tercji padły jeszcze dwie bramki dla Torunia.

W meczu niedzielnym trener Masewicz wystawił w bramce Krzysztofa Bojanowskiego, a rezerwowym bramkarzem został Bartosz Lewangowski. Mecz był bardziej wyrównany niż sobotni, choć i tak przewaga Nesty była doskonale widoczna. Bramek padło mniej, a obydwaj bramkarze mieli okazję pokazać swoje umiejętności. W toruńskiej drużynie w obu meczach nie wystąpił Jacek Dzięgiel, który odniósł kontuzję kostki.

Kolejnym przeciwnikiem naszej drużyny był pierwszy zespół SMS. Nie była to jednak najsilniejsza ekipa, gdyż część zawodników przebywa właśnie na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Mieliśmy więc okazję ponownie zobaczyć kilku zawodników z SMS II. Nesta wygrała: 9:0 (3:0, 2:0, 4:0) i 8:3 (1:1, 3:2, 4:0).

W sobotę Toruń strzelił bramkę na samym początku tercji i był to początek dobrej i spokojnej gry. Co prawda duża ilość sytuacji nie przekładała się na ilość bramek, a radosny chaos, panujący momentami w grze toruńskiej drużyny, irytował kibiców, to jednak tercja przyniosła prowadzenie 3:0. W kolejnej tercji padły dwie bramki, a w trzeciej kolejne cztery i kibice czekali już tylko na dwucyfrówkę. Ale się nie doczekali.

W niedzielę trener Masewicz, podobnie jak w poprzednim tygodniu, w bramce wystawił Krzysztofa Bojanowskiego. Drużyna wyszła na lód pewna swej przewagi, co przyniosło oczywisty efekt. Waleczni sosnowiczanie (często aż nadto waleczni!) starali się stawić opór i to im się udało. Rozluźnieni zawodnicy Nesty grali mało dokładnie, zbyt indywidualnie, gubili krążki i faulowali. Dwukrotnie sędzia przyznał sosnowiczanom rzut karny, z czego jeden zakończył się bramką. Mimo optycznej przewagi Nesty, przez ponad połowę meczu SMS utrzymywał korzystny dla siebie wynik. Dopiero w końcówce drugiej tercji padły dwie bramki, które wyprowadziły Nestę na prowadzenie. Trzecia tercja także była zacięta i dopiero w ostatnich jej minutach Toruń uzyskał wyraźne prowadzenie. Ponownie absencję w obu meczach zaliczył Jacek Dzięgiel.

Mecze z drużynami z Sosnowca pokazały, że Nesta ma spory potencjał, który jednak ciągle czeka na pełne wydobycie. Widać, że zawodnicy grają lepiej niż na początku sezonu, ale ciągle jeszcze brakuje zgrania i zrozumienia. Przeciwnicy wiedzą jak dużą rolę w drużynie odgrywa Przemek Bomastek i starali się go zatrzymać, często nieczysto i złośliwie, co wyraźnie denerwowało i rozpraszało kapitana Nesty. Pod nieobecność Jacka Dzięgiela, rolę wojowniczego i szybkiego walczaka spełniał Kamil Gościmiński, wyraźnie dobrze sobie z tym radząc. Dużo błędów popełnia za wolny Łukasz Chrzanowski, "fundując" przeciwnikom rzuty karne. Cieszy, że przebłyski dawnej formy pokazuje Piotr Winiarski - wygląda, że będzie z niego pożytek w dalszej części sezonu. Michał Plaskiewicz w bramce daje drużynie pewność siebie i naprawia błędy obrony, Krzysztof Bojanowski broni nieźle, ale to jednak jeszcze nie to.

Do końca tej rundy pozostało jeszcze osiem meczów, a potem już tylko jedna runda regularnego sezonu. Chcąc walczyć o pierwsze miejsce przed play-offami, trzeba wygrywać kolejne mecze. To zadanie możliwe do wykonania.

« wstecz

Banery

  • obiekt Flash

Banery

  • ecenter

Banery

  • Miasto Torun
  • obiekt Flash - Petrus sokoły
  • Reklama za 50zł

Kalendarium

W tym miesiącu

Brak wydarzeń w wybranym okresie