Treść strony

Poradzimy sobie z koalicją
Wojciech Jankowski opowiada o transferze, grze w Toruniu, Neście oraz sytuacji hokeja w Gdańsku.

Rozmowa z Wojciechem Jankowskim, 30-letnim napastnikiem, nowym hokeistą ekstraligowego beniaminka - Nesty Toruń.

Dariusz Łopatka: Od czterech tygodni jesteś już w Toruniu. Kontrakt został podpisany na rok, czy dłużej?

Wojciech Jankowski: Podpisałem umowę roczną, aczkolwiek chciałbym pozostać tutaj dłużej. Jest to tylko kwestia porozumienia się klubów. Żonie bardzo podoba się Toruń, w dodatku ma tutaj rodzinę. Ja z kolei chciałem grać w Toruniu już wcześniej. Skorzystałem z propozycji i, nie ukrywam, bardzo się z tego cieszę.

D.Ł. Na Twój transfer do Torunia czekano kilka lat. Ile razy przez ten czas byłeś blisko związania się z toruńskim klubem?

W.J. Bodajże dwa lata temu rozmawiałem z trenerem Wiesławem Walickim na temat mojego przejścia znad morza do Torunia. Nie było jednak takiej możliwości, gdyż mój transfer blokował prezes Stoczniowca Marek Kostecki. W tym roku nie miał już nic do powiedzenia. Zostałem wypożyczony do Nesty na sezon, lecz zamierzam zabawić tutaj dłużej. Nie widzi mi się szukanie klubu gdzieś dalej. Wiem, że była tutaj fajna atmosfera na trybunach, a na mecze potrafi przyjść wielu kibiców. Zawsze mi się tutaj dobrze grało, dlatego wybrałem Nestę.

D.Ł. Poza tym znasz dobrze tutejszych zawodników, trenera. O aklimatyzację nie powinno być zatem trudno.

W.J. Nie ma z tym żadnych problemów. Chłopaków znam od dawna. Skład jest w porządku, więc liczę, że zajmiemy jak najwyższe miejsce. W ubiegłym sezonie Stoczniowiec pokazał, że z każdym można wygrać pomimo kłopotów finansowych. Najważniejsze jest więc, żeby ambitnie podchodzić do każdego meczu.

D.Ł. Rozpoczęliście już przygotowania do sezonu. Temperatury i wzmożony wysiłek mocno dają się we znaki?

W.J. Uwielbiam, gdy jest ciepło. Trenujemy w dwóch porach dnia. Rano i całym zespołem po południu. Biega się coraz ciężej, ale wiem, że to później zaowocuje.

D.Ł. W ubiegłym roku w Gdańsku takie przygotowania rozpoczęliście później ze względu na kłopoty klubu.

W.J. Tak. Każdy, kto chciał grać, musiał trenować na własną rękę. Takie trenowanie nie odzwierciedla jednak przygotowań wspólnych. Dlatego teraz, w Toruniu, staramy się przychodzić na poranne treningi i razem ćwiczymy. W Gdańsku nie ma obecnie takich warunków jak tutaj, dlatego współczuję chłopakom.

D.Ł. Brak odpowiednich przygotowań w ubiegłym roku w Gdańsku miał wpływ na Twoją słabszą grę i statystyki w stosunku do poprzednich sezonów?

W.J. Dziewięć bramek w czterdziestu meczach to nie jest najlepszy wynik. Wiem to. Prawdę powiedziawszy, trudno było mi się skoncentrować na grze, wiedząc o poważnych problemach finansowych klubu. Miniony sezon był dla mnie stracony. Trudno myśleć o meczu, gdy nie ma się na opłaty, kredyty. W Toruniu zapewniono mnie, że w tutaj nie ma takich kłopotów, dlatego rozpocząłem przygotowania do nowego sezonu właśnie z Nestą.

D.Ł. Sytuacja klubu z Gdańska jest nie najlepsza. Mówi się nawet o tym, że Stoczniowiec w ogóle nie przystąpi do rozgrywek. Rzeczywiście jest tak źle?

W.J. Jedyny plus jest taki, iż prezes spółki Adam Petrasz nie blokuje zawodników. Widzi, że nie jest w stanie pozyskać pieniędzy, nie jest w stanie utrzymać hokeistów, więc daje im wolną rękę. Za to trzeba mu podziękować. Z niewolnika nie ma pracownika. Tym niemniej z takim składem i kłopotami udało nam się utrzymać w lidze i zająć wysoką (siódmą - przyp. red.) lokatę.

D.Ł. Wydaje się, że można było zapobiec problemom, gdyby przedstawiciele gdańskiego klubu zgodzili się na miejski audyt.

W.J. Na spotkaniu u prezydenta miasta usłyszeliśmy, że tylko audyt może zwiększyć szanse pozyskania sponsorów. Miasto wypowiedziało się oficjalnie, że w innym przypadku nie będzie dofinansowywać...

D.Ł. ... klubu, który zabija gdański hokej.

W.J. Dokładnie. Wiadomo, że gdy człowiek daje pieniądze, to chce wiedzieć na co. W Gdańsku przekazano pieniądze i nie wiadomo co się z nimi stało. Miasto wspomogło jednak klub pewną sumą pieniędzy, żebyśmy mogli dokończyć sezon. Szkoda, że prezes Kostecki nie zgodził się na audyt. Gdyby było inaczej, to drużyna by się nie rozsypała. Byłoby lepiej.

D.Ł. Ile wypłat zalega Tobie Stoczniowiec?

W.J. Dwie.

D.Ł. Zmiana władz w gdańskim klubie jest potrzebna?

W.J. Myślę, że tak. Jeżeli dochodzi do sytuacji, że taka drużyna jak Stoczniowiec nie zamierza przystąpić do rywalizacji w lidze, to tylko zmiany mogą pomóc. W Sosnowcu miasto przejęło władzę w klubie. Prezes Adam Bernat prawdopodobnie odejdzie, gdyż miasto to wymusiło. Mam nadzieję, że w Gdańsku też coś się zmieni. Szkoda, że w lidze Nesta będzie jedynym przedstawicielem północy. Teraz może zawiązać się koalicja, żeby pozbyć się Torunia. My na to jednak nie pozwolimy.

D.Ł. Toruń mozolnie odbudowuje się po spadku z PLH...

W.J. ... powoli, ale z głową.

D.Ł. Dokonane dotąd transfery na co mogą pozwolić Neście?

W.J. Na przykładzie Gdańska widać, że pomimo kłopotów potrafił walczyć z każdym. Myślę, że jeżeli podejdziemy ambitnie, będziemy zgrani, choć w składzie nie będzie gwiazd, to może uda nam się zakończyć sezon w pierwszej szóstce.

D.Ł. Czyli Nesta jest zdolna do utrzymania się w ekstralidze?

W.J. Dokładnie. Najważniejsze jest utrzymanie, a miejsce w szóstce byłoby idealne.


Teczka osobowa

Wojciech Jankowski, nowy hokeista Nesty Toruń.

Ur. 23 kwietnia 1981 w Gdańsku.
Przez całą karierę reprezentował barwy Stoczniowca, z przerwą na naukę w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu.
Od czwartej klasy szkoły podstawowej gra w hokeja. Wcześniej trenował gimnastykę akrobatyczną.
W minionych rozgrywkach wystąpił w 40 spotkaniach Stoczniowca. Zdobył 22 punkty za 9 bramek i 13 asyst. W sezonie 2009/2010 w 47 meczach zdobył 40 punktów (21 bramek i 19 asyst).


Źródło: Nowości

komentarze (0) ()

« wstecz

Banery

  • obiekt Flash

Banery

  • ecenter

Banery

  • Miasto Torun
  • studio-pro
  • Sklep hokejowy

Kalendarium

W tym miesiącu

Brak wydarzeń w wybranym okresie