Treść strony

Łyżwy zdjęte na żądanie
Z toruńską drużyną byli na dobre i złe. Cieszyli się z jej sukcesów, wspólnie przeżywali porażki. Nie narzekali, gdy klub zalegał czasem z wypłatami pieniędzy. A dziś? Dziś są już poza zespołem.


Hokejowy klub z Torunia gorączkowo szuka oszczędności, nie mogąc poradzić sobie z comiesięcznymi wydatkami. Kilka dni temu informowaliśmy już, że aby ratować budżet rozwiązał kontrakty z trzema zawodnikami.

- Sytuacja ekonomiczna zmusza nas do cięcia kosztów. Jest nam przykro, że musimy pozbywać się toruńskich graczy - przyznał wówczas prezes spółki Bogdan Rozwadowski. - Nie jesteśmy jednak w stanie utrzymać 28 zawodników.

W związku z tym z drużyną pożegnali się Łukasz Chrzanowski, Paweł Połącarz oraz Piotr Winiarski. Każdy jeden z nich ma o to żal do włodarzy.

- Miałem umowę z klubem, że do końca lipca, podczas treningów letnich, mam dać z siebie wszystko, sumiennie pracować i starać się załapać do składu. Tak zrobiłem. A teraz...? Co mogę powiedzieć? - rozkłada ręce Łukasz Chrzanowski.

Trudno się z tym pogodzić

Zrozumiałe wydają się być motywy działania przedstawicieli klubu w sprawie Pawła Połącarza, największego pechowca w drużynie, który przez ostatni rok rzadko wychodził na lód ze względu na odnawiające się kontuzję. W dodatku klub nie miał pewności, czy oświęcimianin powróci do gry również w nadchodzącym sezonie, postanowił więc rozwiązać kontrakt. Zwolnienia Piotra Winiarskiego i Łukasza Chrzanowskiego są jednak gorzkimi niespodziankami.

- Przyznam szczerze, gdy usłyszałem, że klub rozwiąże umowy z trzema zawodnikami, spodziewałem się, że będę w tym gronie - mówi Chrzanowski.

Przeczucie toruńskiego skrzydłowego opierało się na kiepskich relacjach z nowym trenerem. Od momentu zmiany na stanowisku szkoleniowców, gdy Wiesława Walickiego zastąpił Jaroslav Lehocky, jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Nesty Karaweli nie dostawał zbyt wielu szans pokazania się na lodzie. W podobnej sytuacji znalazł się zresztą Winiarski.

Kilka dni po decyzjach podjętych przez właścicieli spółki emocje nieco opadły. Zawodnikom wciąż jest jednak trudno pogodzić się z tą sytuacją.

Bez pochopnych decyzji

- Mam 21 lat. Większość swojego życia poświęciłem grze w hokeja. Dzień w dzień, od najmłodszych lat, byłem na lodowisku, między innymi dlatego, że mieszkam po drugiej stronie ulicy, tuż obok Tor-Toru. Na pewno ot tak sobie nie odpuszczę - zapowiada Piotr Winiarski, który będzie prawdopodobnie próbował swoich sił w innych drużynach.

W nieco innej sytuacji jest z kolei Łukasz Chrzanowski.

- Trudno powiedzieć mi, co teraz będzie - twierdzi 32-latek. - Mam kilka pomysłów „na siebie”, ale nie chcę zbyt pochopnie podejmować decyzji, żeby później jej nie ż ałować. Wiem na pewno, że jestem w takim wieku, że może być mi trudno „krążyć” po innych klubach.

Wsparcie dla zwolnionych hokeistów zapowiedział tymczasem prezes toruńskiego klubu.

- Umowy chłopakom kończą się wraz z końcem lipca. Chciałem jednak, aby mieli czas na znalezienie sobie innych pracodawców - mówi Bogdan Rozwadowski. - Podjęliśmy też pewne działania. Skontaktowałem się w tej sprawie z gdańskim Stoczniowcem, lecz szukamy też innych możliwości zatrudnienia dla chłopaków. Nie chcemy zostawić ich na lodzie. Wiemy ile zdrowia i potu zostawili dla tej drużyny.

„Zawsze będę chciał...”

- Biorę pod uwagę grę w innym klubie - potwierdza Piotr Winiarski. - Trzeba się przecież czymś zająć i zarabiać na życie. Muszę znaleźć dla siebie nowy klub, aczkolwiek zdaję sobię sprawę, że w tym okresie, gdy drużyny są już w zasadzie skompletowane, będzie o to trudno. Wierzę również w to, że kiedyś będę jeszcze grał dla toruńskich kibiców.

Dodajmy, iż historia naszego hokeja zna podobne sytuacje. Były bowiem lata, w których toruński klub pozbywał się własnych wychowanków i... kończył na tym tragicznie.

- Nie raz już tak było. Kilku starszych kolegów znalazło się w takiej sytuacji, że pokończyli kariery, bo klub stawiał na innych graczy, niekoniecznie stąd. Kiedy wszyscy wrócili „do siebie”, do swoich miast, okazało się, że w Toruniu nie ma już nikogo. Nie ma przyjezdnych, nie ma też naszych. Wszyscy pluli sobie w brodę - przypomina Piotr Winiarski. - Ja wiem jedno. To jest moje miasto i zawsze będę chciał tutaj grać.

Jak się dowiedzieliśmy, wspomniane zwolnienia nie są ostatnimi oszczędnościami klubu. Nie można mieć więc pewności, czy działacze nie uczynią w najbliższej przyszłości kolejnych, podobnych kroków.

Warto wiedzieć

Trzej zawodnicy, którzy opuścili Nestę Karawelę:

Łukasz Chrzanowski (32 lata, skrzydłowy). Od początku swojej kariery związany z toruńskim klubem. W minionym sezonie rozegrał 35 spotkań, w których zdobył dwie bramki.

Paweł Połącarz (23 lata, skrzydłowy). Wychowanek Unii Oświęcim w Toruniu grający od dwóch lat. W pierwszym sezonie (2010/11, Nesta występowała wówczas w pierwszej lidze) w 23 meczach zdobył 31 punktów, za 16 bramek i 15 asyst, zaś w kolejnym (2011/12, w PLH) w 10 spotkaniach 7 punktów, za 3 bramki i 4 asysty.

Piotr Winiarski (21 lat, środkowy napastnik). Od początku kariery związany z Toruniem. W minionym sezonie wystąpił w 31 spotkaniach Nesty Karaweli, w których zdobył dwie bramki oraz dodał dwie asysty.

 

Źródło: Nowości

« wstecz

Banery

  • obiekt Flash

Banery

  • ecenter

Banery

  • Sklep hokejowy
  • studio-pro
  • obiekt Flash - Petrus sokoły

Kalendarium

W tym miesiącu

Brak wydarzeń w wybranym okresie