Treść strony

Alfabet Andrzeja Masewicza

Andrzej Masewicz, nowy trener Nesty Toruń, postanowił w formie alfabetu przybliżyć kibicom swoją osobę. Wspomina m.in. przygodę z wioślarstwem, podania Walerego Usolcewa oraz hokeistów Towimoru, stojących po brodę w jeziorze, i obiecuje toruńskim kibicom wolę walki, charakter i gole strzelane przez toruńskich seniorów w nowym sezonie. No to po kolei:

A jak awans...

Awans jest naszym celem jak najbardziej realnym, ale na końcowy sukces składa się wiele rzeczy. Najgroźniejszym przeciwnikiem będzie Podhale Nowy Targ, ale Warszawa i Opole też będą bardzo groźne.

B jak bramkarze...

Jest wielu świetnych bramkarzy. Przez lata zmieniał się styl bronienia. Trudno wskazać tego najlepszego, ale jedno jest pewne: to najważniejsza pozycja w drużynie. Ja stawiam na Michała Plaskiewicza i Krzysztofa Bojanowskiego.

C jak cele...

Na spotkaniu z drużyną powiedziałem, że naszym celem jest awans, natomiast moim osobistym celem jest wydobycie z zawodników tego, co najlepsze i utrzymanie ich w najwyższej formie sportowej.

D jak drużyna...

Każdy z zawodników ma jakiś bagaż doświadczeń. Moim zadaniem będzie stworzenie takiej grupy zawodników, na których można zawsze polegać i którzy nie zawiodą. Jedną wspólną cechę już mamy – jesteśmy z Torunia i będziemy walczyć dla swojego miasta. Resztę zrobi ciężka, systematyczna praca.

E jak edukacja...

Doświadczenie zawodnicze na pewno jest przydatne, ale jest to tylko wstęp do pracy w roli trenera.
Każdy musi mieć jakieś predyspozycje, wiedzę, ale najważniejszą cechą jest umiejętność pracy z ludźmi oraz dar przekazywania tej wiedzy. Będąc zawodnikiem, nigdy nie zastanawiałem się, jakie trener ma założenia treningowe, tylko wykonywałem polecenia. Natomiast rozpoczynając pracę trenerską, odkrywałem wiele meandrów hokejowych, o których nie miałem pojęcia, będąc zawodnikiem.

F jak Finlandia...

Miałem okazję zarówno współpracować z fińskm szkoleniowcem Jarmo Tolvanenem, jak również wielokrotnie uczestniczyć w sympozjach trenerskich organizowanych w Finlandii. Każdy trener, chcący pracować, musi się doszkalać, szukać różnych rozwiązań, analizować, obserwować i przetwarzać to wszystko pod kątem swoich potrzeb. Jest to tak zwany warsztat trenerski, którego nigdzie się nie kupi, trzeba to latami zdobywać. Na pewno wzorce bierzemy od najlepszych, a Finowie pod względem szkolenia są najlepsi.

G jak gole...

W mojej taktyce przewiduję bardzo aktywny styl gry, ponieważ hokej jest szybką grą, polegającą na ciągłej walce i zdobywaniu bramek. Aby przyciągnąć kibiców na mecze, musimy demonstrować olbrzymią wolę walki i charakter, to na pewno się spodoba i dostarczy wiele emocji. Szczególnego gola w swojej karierze zawodniczej nie pamiętam. Jako obrońca nie strzelałem ich zbyt wiele. Miałem jednak świetnego partnera, którego kibice na pewno pamiętają – Walerego Usolcewa. To od niego dostawałem tak precyzyjne podania na strzał z „pierwszego”, że nieraz bramkarze jeszcze nie zdążyli się przemieścić, a krążek już wypadał z bramki po mocnym uderzeniu.

H jak hokej...

Kiedy byłem dzieckiem na osiedlu wszyscy grali w hokeja. Zimy w mojej młodości były inne, wylewaliśmy sobie lodowiska pod blokami i do późnych godzin nocnych uganialiśmy się za krążkiem. Można powiedzieć, że wraz z pierwszym treningiem na Tor-Torze pokochałem hokej, rywalizację, szybkość i to, że trener chciał, abym przychodził na treningi, a w tamtych czasach było to duże wyróżnienie. Pamiętam też przygodę z inną dyscypliną. Na moim osiedlu było dużo młodzieży uzdolnionej sportowo i pewnego dnia postanowiłem sprawdzić się z kolegami w wioślarstwie. Po paru miesiącach treningów udało mi się zdobyć pierwsze miejsce na regatach młodzików. Przygoda ta trwała krótko, ponieważ dostałem pierwsze powołanie na zgrupowanie Reprezentacji Polski U-16 w hokeju, co definitywnie mnie ukierunkowało.

I jak inne drużyny w 1 lidze...

Zawsze interesowały mnie mecze z najsilniejszymi drużynami, ponieważ wtedy jest pełna mobilizacja i koncentracja.

J jak juniorzy...

Sukcesy toruńskich Sokołów w ostatnich latach mogą napawać kibiców optymizmem. To, że juniorzy zdobywają medale, jest wspaniałe, ale nie zapominajmy, że przejście do drużyny seniorskiej jest olbrzymim wyzwaniem i wielu zawodnikom się to nie powiodło.

K jak kibice...

Toruńscy kibice są „wyposzczeni” jeśli chodzi o hokej. Chciałbym tak przygotować zespół, aby swoimi występami i ofiarnością zawodnicy zachęcili kibiców do czynnego uczestniczenia w widowisku, jakim jest mecz.

L jak lubię najbardziej...

Lubię najbardziej, kiedy zawodnicy realizują ustalone założenia taktyczne i z minuty na minutę widać postępy w grze, co utwierdza trenera w słuszności jego decyzji.

Ł jak łatanie składu...

Załatanie dziur w składzie, związanych z formacją obrony, będzie bardzo trudne, ale musimy jakoś się z tym uporać. Może odkryjemy jakiegoś napastnika, który ma predyspozycje do bycia rzetelnym obrońcą.

M jak Mistrzostwa Świata U-18 Dyw. I, Gr. B w 2010 r...

Będę pamiętał je zawsze, ponieważ graliśmy ostatni mecz z Niemcami, o pierwsze miejsce. Zawodnicy tak się motywowali, że przesadzili, wyszli na mecz i zupełnie zapomnieli o założeniach taktycznych. Wszyscy chcieli zdobywać bramki, a zapomnieli o obronie.

N jak NIE...

Pamiętam moment, w którym usłyszane „nie” wyjątkowo mnie zmotywowało i ostatecznie przyniosło dużą satysfakcję. Jako zawodnik podpadłem jednemu trenerowi, który miał swoich pupili, a resztę zawodników traktował jak niepotrzebnych. Często w trudnych sytuacjach wysyłał nas z ławki rezerwowej do gry i kazał znowu siadać. Kilku zawodników zrezygnowało, a ja postanowiłem, że będę tak trenował i grał, że doprowadzę do sytuacji, w której pan trener przyjdzie mnie prosić o występ w swojej drużynie. Pewnego dnia po meczu z juniorami przyszedł osobiście mnie zaprosić na mecz wyjazdowy z seniorami. Nie jestem w stanie opisać, jaką miałem satysfakcję i z jaką zazdrością patrzyli na mnie jego pupile.

O jak obietnica...

Kibicom mogę obiecać moją ciężką, profesjonalną pracę, a zawodnikom, że jak zrealizują mój plan, to będą czuli się pewnie na lodzie i poza nim. Będą godnie reprezentować miasto.

P jak Puchar Polski w 2005 roku dla TKH...

Czy przyjdzie znowu moment, w którym toruńscy hokeiści powtórzą tamten sukces? Sadzę, że przyjdzie taki czas, ale w dalekiej przyszłości.

R jak rozmowa...

Rozmowa z zawodnikami jest oczywiście ważna, ale ja staram się rozmawiać z zawodnikami przez pryzmat lodu. Czyli najbardziej mi odpowiada, gdy zawodnik w trakcie gry i treningu pokazuje mi, jaka jest jego wartość.

S jak sukces...

Osiągnięty sukces to etap, później trzeba wyznaczyć kolejny cel i dążyć do jego osiągnięcia.

T jak Towimor...

Z tamtego okresu mam wiele wspomnieć, jedno jest bardzo zabawne. Na jednym z obozów letnich mieliśmy zaplanowane zajęcia w jeziorze. Uprosiliśmy trenera, że jesteśmy zmęczeni i przydałoby się pływanie. Po negocjacjach, trener się zgodził. Nastał dzień pływania, zrobiło się bardzo zimno, ale plan – który przecież sami zaproponowaliśmy – trzeba było zrealizować. Najśmieszniejsze było to, że kilku seniorów nie umiało pływać, albo raczej udawali, że nie potrafią. Trener kazał im stać po brodę w wodzie i uczyć się pływać do momentu przepłynięcia jeziora przez pozostałych zawodników. Tego widoku nie zapomnę. Gdy przepłynęliśmy jezioro, byliśmy zmęczeni, ale było nam ciepło, natomiast „symulanci” wyglądali fatalnie – byli cali sini.

U jak upór...

Niedostatki talentu można nadrobić uporem i ciężką pracą, ale odrobinę talentu trzeba posiadać, inaczej nic z tego. Działa to oczywiście również w druga stronę – sam talent, nie poparty pracą, też nie wystarczy.

W jak walka na pieści w trakcie meczu hokejowego...

Myślę, że walka na pięści powinna odbywać się na ringu, natomiast na lodzie powinny być wejścia ciałem i twarda walka jeden na jeden.

Z jak zwycięstwo...

Jako zawodnikowi najbardziej smakowało mi zwycięstwo z roku 1988, a więc sławny awans do I ligi, i sukces w dwumeczu z Polonią Bydgoszcz. Byłem jednym z czterech obrońców biorących czynny udział w tym wydarzeniu. Tylu kibiców już nigdy później na lodowisku w Toruniu nie widziałem. W trakcie kariery trenerskiej największym zwycięstwem było dla mnie zdobycie Pucharu Polski w Nowym Targu. Po przyjeździe do Torunia byliśmy witani przez grono kibiców. Mam nadzieję, że jak największe ich grono przywita nas na Tor-Torze również w nowym sezonie.

 

Źródło: torunskihokej

« wstecz

Banery

  • -

Banery

  • ecenter

Banery

  • obiekt Flash - Petrus sokoły
  • studio-pro
  • Sklep hokejowy

Kalendarium

W tym miesiącu

Brak wydarzeń w wybranym okresie