Treść strony

KAWIARENKA
"POD BANDĄ"

Spore zainteresowanie toruńskich kibiców tematyką hokeja podjętą w "Punkcie informacyjnym" podsunęło redakcji naszego serwisu pomysł utworzenia "miejsca", w którym podzielić się będzie można swoimi opiniami, przemyśleniami i propozycjami.
Kawiarenka "POD BANDĄ" to miejsce na wyważone i rozsądne wypowiedzi. To miejsce dyskusji kibiców, w którym "admin=barman" zadaje pytania, a wypowiadają się w danym temacie wszyscy zaangażowani sympatycy hokeja na lodzie.

ZASADY:
1. nick autora + jego wiek (mile widziane imię i nazwisko).
2. tekst komentarza bez błędów ortograficznych i literówek.
3. "adresowanie" fragmentów wypowiedzi w formie: [do: miszy], [do: lolka], itd.
4. uzasadniona krytyka - TAK, bezpodstawne krytykanctwo - NIE.
5. wszystkie niepoważne wypowiedzi będą usuwane.
6. w kawiarence można zamawiać: coca-colę, piwo, lody, paluszki... a tak właściwie, to można zamawiać wszystko to, co znajduje się aktualnie w swoim domu.

Miłego gawędzenia.

OTWARTE: << NON STOP >>

komentarze (10) ()

ZAPRASZAMY

.

[2008.02.04 11:36,07] - adamkozaq

[do:   wszystkich]    W nazwiązaniu do poprzedniego pytania/sugestii odnoszącej się do możliwych wzmocnień to rónież pobawiłem się w powierzchniową "analizę" i musze z przykrością stwierdzić. że lista ewentualnych kandydatów kurczy się z roku na rok:(
Wniskując z pana wypowiedzi dochodze do przekonania, że raczej odpuścimy sobie zawodników młodych, bo wiąże się to ze sporymi kosztami w postaci opłaty za wyszkolenie. Inna sprawa jest taka, że resztki zdolnej polskiej młodzieży występują albo w Krakowie ale w Gdańsku. Jeśli chodzi o Gdańsk to tam poprostu jest z czego czerpać, lata SMSu robią swoje. Natomiast Craxa "podebrała" co zdolniejszych i zwiazała się z nimi długoletnimi umowami bądź też tak jak było w przypadku Galanta wypożyczyła delikwenta na rok i w przypadku gdy jego gra przypadie do gustu Rohackowi to zwyczajnie przedłuża z nim umowę. W innych polskich zespołach o zdolną młodzież ciężko....(może jeszcze w NT coś się znajdzie)
A teraz moje "wskazówki":) Rafał Dutka (23l/obr), Barłomiej Piotrowski (27l/obr), Tomek Malasiński (22l/nap), Krzyś Zapała (26l/nap), Paweł Połącarz (18l/nap), Piotr Sarnik (30l/nap), Marcin Słodczyk (28l/nap), Wojtek Jankowski (27l/nap).
Już mówie czym się kierowałem. Otóż jako podstawowe kryterium przyjąłem możliwość wyrwania danego grajka z aktualnego zespołu oraz jego szacunkowe/pobiezne oczekiwania finansowe. Sądze że ci zawodnicy nie należą do najdroższych w PLH a ich umiejętności są co najmniej przyzwoite! Poza tym to grupa zawodników, którzy w każdy jeden mecz wkładają dużo serca, to sa walczaki! a takich właśnie nam potrzeba, kogoś kto szarpnie, poderwie zespół do walki w ciężkich momentach. Wiem że taki Połącarz to zawodnik o którego będzie się latem "zabijało" pół ligi, ale może warto jednak zaryzykować? To w końcu jeden z 3-4 najzdolniejszych polskich zawodników tego pokoleniai ewentualna inwestycja w jeo osobę może się szybko zwrócić- choć gwarancji nie daje nikt, ae gwarancji na człowieka nie ma nigdy!
Tak w ogóle to marzy mi się, aby kompletując skład na przyszły rok od samego początku założyć sobie, że zespoł ma liczyć 10 ogranych w lidze napastników i 7 ogranych obrońców, do których to dochodzą 2 napastnicy i 1 obrońca z młodcyh roczników SOkołów.
Dla mnie bardzo dziwne jest to, że w Polsce zawodnika 21 letniego nazywa się "młodym". To powinien być już gracz pełną gębom! Młody to może był 17, 18 czy 19 latek. Tu dotykamy takiego problemu jak był w tym roku np. z Pawłem Dalke. CHopak zaczyna grać w lidze w wieku 20-21 lat i wiadomo, że nie od razu będzie "czół" grę z seniorami, że musi się otrzaskać, musi zapłacić frycowe. Na to potrzeba powiedzmy roku, dwóch. Tylko, że on mając potem 22 23 lata zaczyna myśleć jużo takiuch sprawach jak rodzina, mieszkanie ogólnie pojęta samodzielność. Poprostu chce się z hokeja utrzymywać! Ale jak to zrobić, skoro zarabia jakieś grosze ( skąd inąd ja nie twierdze, że klub ma mu płacić więcej, bo na to trzeba sobie zasłużyć grą). Chodzi mi o to, że takie pieniądze jak on dostwaał za grę w wieku 21-22 lat powienien otzrymywac 17-19 latek i wtedy jeśli okaże się że ma talent i poradzi sobie z seniorami można zaproponować mu już jakąś godziwą pensję. Konkluzja tego jest taka,że wg mnie proces wprowadzania młodych do drużyny jest u nas o jakieś 2-3 lata opóźniony. Ciężko mi dokładnie powiedzieć i wyrazić swoją opinię w tej formie, ale myślę, że z grubsza wie pan o co mi chodzi.
pozdrawiam

[2008.02.06  17.59.16] - Paweł Gurtowski - 45

[do: adamkozaq]     Twoja ocena rynku tzw. "młodych" zawodników jest jak najbardziej trafna. Jest jeszcze spora grupa perspektywicznych zawodników w Unii Oświęcim oraz pojedyńcze rodzynki w Janowie i Sosnowcu. Nie zmienia to jednak faktu, że najlepsi są już "uwiązani" kontraktami. Problem z naszym składem, polega chyba jednak na uzupełnieniu go zawodnikami rutynowanymi. Czy jest sens inwestowania sporych pieniędzy w kolejnych młodych graczy? Chyba jednak nie. Nawet talent P. Połącarza nie jest chyba tego warty. Na marginesie, osobiście wyżej cenię jego kolegę z drużyny - Macieja Szewczyka. Jakby jednak nie patrzeć, to byłaby chyba mało efektywna decyzja. Zresztą, cały czas kręcimy się wokół napastników. Pamiętajmy, że po SMS-ie wraca do domu Daniel Minge. Chronić swoich, czy promować "cudzych"?
Przedstawione przez ciebie propozycje (nazwiska) uwzględniają już element wzmocnienia obrony. Zarówno R. Dutka jak i B. Piotrowski, to jak na polskie warunki porządni "fachowcy". Na pewno będziemy się im przyglądać. Co do pozostałych sugestii, są oczywiście w większości do zaakceptowania. Myślę, że poszukiwania na "rynku ofert" kręcić się będą właśnie wokół zawodników o takiej pozycji w lidze.
Problem, "przesunięcia" wieku debiutantów to wielka bolączka całego polskiego hokeja. Nie tylko w Toruniu daje się tą prawidłowość zauważyć. To szersza problematyka, dotykająca zarówno szkolenia młodzieży jak i problemów ogólnospołecznych (genetyka, odżywianie, wady postawy, itp). U nas, początek tego problemu leży w selekcji naboru, a właściwie jej braku. Kiedyś. B. Barabanow w jednym z wywiadów wskazał na ten element, oceniając sukcesy rosyjskiego hokeja. Powiedział wtedy: "W Nowosybirsku, co roku zgłasza się 300 chętnych do nauki gry w hokeja. Poddawani są testom medycznym i sportowym. W wyniku pierwszej selekcji 100 z nich rozpoczyna treningi, a po półroczu zostaje tyko najlepszych 50-ciu". W Polsce do grup naborowych bierze się wszystkich, którzy przyjdą. Byleby nie miał garbu i widział przynajmniej na jedno oko. Jeżeli dołożymy do tego dietę typu "fast food", to już po kilku latach mamy 18-latków w wersjach: wątły, chudy patyk lub obły pączek. Hokej jako gra wybitnie kontaktowa, dopuszcza do siebie takich zawodników dopiero w wieku ok. 21-22 lat (jak zmężnieją). Tak jak piszesz, są to wówczas młodzi faceci, którzy zaczynają myśleć nie tylko o sporcie (mieszkanie, dziewczyna, samochód, itp.) Nie jest to jednak wina tylko i wyłącznie klubów. Oni sami powinni już od najmłodszych lat "inwestować" w siebie. Problem ten jest niezwykle skomplikowany i wielowątkowy. Niestety osobiście nie widzę żadnej możliwości rozwiązania go w ciągu najbliższych 5-6 lat.

[2008.01.04 21:35,54] - Gr

[do wszystkich]      Mecz trzymający do ostatnich sekund w napięciu! Myślę, że tak jak dzisiaj to jeszcze nie było na Tor-Torze. W piosence B. Łazuki było: ,, ... A czy szampana czy nerwosan, pić będziemy, okaże się ... \" To po tym meczu chyba należy pić i szampana i nerwosan. Pragnę tu nadmienić, że picie szampana nie dotyczy naszych niesamowitych zawodników TKH przed meczem ze Stoczniowcem! Co innego PO! DUŻE BRAWA!!!

[2007.12.24 14:21,46] - zuraw

[do wszystkich]    Wszystkiego co najlepsze wszystkim związanym z polskim, a w szczególności toruńskim hokejem na lodzie.

Zawodnikom, w końcu oni tu najważniejsi życzę samych celnych podań, nie pękających kiji, braku kontuzji, celnych strzałów w światło bramki, zawsze naostrzonych łyżew, terminowych i wysokich wypłat oraz premii wywalczonych na lodzie.

Bramkarzom aby żaden krążek nie wpadł między parkanami, nie ominął raka ani nie przeleciał obok kija. Aby za ich plecami nie było nigdy słychać łopotu siatki zatrzymującej krążek. Bo krążki mają być wolne i lecieć w sposób przewidywalny, aby móc je bez problemu wyłapać.

Działaczom, aby nie zabrakło im zapału w podtrzymywaniu przy życiu i zdrowiu naszego toruńskiego podwórka hokejowego, seniorskiego, młodzieżowego oraz kobiecego. By czeki od sponsorów były coraz grubsze i by było ich jak najwięcej.

Sponsorom, aby nie zaprzestali sponsorowania naszego hokeja, by byli zadowoleni z promocji poprzez sport, aby kibice widząc ich logo nie wahali się i wybierali te produkty których producenta kojarzą z Tor-Toru.

Kibicom, aby każdy mecz i każda bramka sprawiały im wiele radości, aby gardła nie ochrypły przez pełne 60 minut, a jak trzeba to i dłużej, by atmosfera na Tor-Torze oraz na odwiedzanych lodowiskach była zawsze dobra i bezpieczna. Aby nie zabrakło zapału, pomysłów i okazji do wyskoku w górę po bramce.

Sokołom i Jaskółkom aby nie zabrakło wam pasji w uprawianiu tej pięknej dyscypliny, aby zawsze sprawiało wam to kupę radości.

Widzom, aby cieszyła ich oko gra zawodników, nie wymagająca komentarza ;)

Tym wszystkim wymienionym i nie wymienionym, tym z pierwszych stron gazet i tym którzy robią swoje po cichu wszystkiego najlepszego z okazji świąt i w nadchodzącym 2008 roku!

Paweł Ż.

[2007.12.22 15:29,31] - Miłosz Orlikowski 27

Witam serdecznie wszystkich miłośników hokeja !
Do napisania tego postu skłonił mnie wczorajszy (21.12) mecz naszej ukochanej drużyny z Podhalem a w szczególności sposób sędziowania go przez naszych wspaniałych arbitrów.
Już od dłuższego czasu zauważyłem że coraz częściej zdarzają się spotkania w których sędziowie traktują TKH delikatnie mówiąc nieprzychylnie , lecz to co działo się w piątek na Tor Torze zahacza już niestety o skandal, zawodnicy nasi co chwila lądowali na ławie kar podczas gdy ewidentne faule górali przechodziły bez echa jak gdyby nigdy nic , do tego w końcówce
meczu kuriozalna kara nałożona na zespół Toruński i jego kapitana (której nie rozumie nawet sam trener Pysz) a której ewidentnym celem było ułatwienie wygrania meczu Podhalanom.
Pocieszającym jest fakt że pierwszy raz od bardzo długiego czasu praktycznie 100% Toruńskich kibiców wspólnie zdzierało gardła na Tor Torze, szkoda tylko że miast dopingu musiały to być hasła ,,oszuści, drukarze" itp. niestety takie są dziś realia Polskiego hokeja.
Na zakończenie pragnę dodać że po tym meczu czułem się tak jakby mnie osobiście coś odebrano, skradziono w perfidny sposób i mam nadzieję że uda nam się doczekać czasów gdy PZHL, PZPN i inne związki zamkną drzwi przed różnego rodzaju fryzjerami i innymi lagunami i że będzie można w końcu oglądać
czystą sportową rywalizację.
Pozdrawiam MIŁOSZ.
PS. chciałbym poznać opinie innych kibiców (nie tylko TKH) na temat poruszanych wyżej problemów.

[2007.12.13 01:15,15] - serek 25

Widzę, że coś dyskusja przymiera. Pozwolę więc sobie zabrać w niej głos.
O tym , że coś z tym fantem (polskim hokejem) trzeba zrobić, nikogo nie trzeba przekonywać. Wystarczy spojrzeć chociażby na najbardziej aktualne sprawy.
Po pierwsze Puchar Polski. Jego organizacja i nastawienie samych drużyn woła po prostu o pomstę do nieba. Po co go w ogóle rozgrywać, skoro kluby, które łaskawie zgłosiły do niego akces nie mogą znaleźć nawet terminów do rozegrania dwóch spotkań. Abstrahując od tego, że w tym sezonie terminarz rozgrywek PLH jest rzeczywiście napięty i trzeba było się "ratować" podpinaniem pod ligę, to PZHL powinien wykazać trochę więcej konsekwencji. Np. co do samych terminów rozgrywania meczów. Przypomnę tylko, że mecze drugiej rundy powinny były się odbyć do 29 listopada br. W terminie zmieściły się tylko te zespoły, które podpięły się pod ligę. Cracovia i Podhale jakoś nie mogły się dogadać, co, jak wiemy, skończyło się walkowerem dla "Górali". Nie nam rozsądzać kto był winien zaistniałej sytuacji, ale cała ta farsa obrazuje stan bałaganu jaki panuje. Ktoś powie, że PP to "pikuś"...? (patrz: punkt drugi)
A więc po drugie, na dzień dzisiejszy tak na prawdę nie wiadomo jak wygląda tabela PLH. Wszystko za sprawą rzekomych walkowerów dla Unii i GKS. Rzekomych, bo kluby twierdzą swoje, a PZHL nie umie im jakoś wybić tego z głowy. Szczególnie "krnąbrnym" klubem jest GKS bo uparcie walczy o swoje, czemu trudno się dziwić. Jak tak dalej pójdzie to do końca pierwszego etapu rozgrywek sprawa nie będzie wyjaśniona. Ale po co? Na szczęście nie dotyczy to drużyn walczących w tej chwili o pierwszą szóstkę. A tak przynajmniej mamy zabawę w kotka i myszkę i co portal to nowa wersja "aktualnej" tabeli. Rzuca to jednak ponury cień na całe rozgrywki. Moim zdaniem taka postać rzeczy jest skutkiem nie tylko regulaminowych niedociągnięć ale i nieudolności władz. Nie należy się dziwić temu pierwszemu jeśli spojrzymy na to, że regulamin rozgrywek, udostępniony ogółowi mieści się na kilku kartkach A4. Dowodów tego drugiego nie muszę chyba przytaczać (patrz: punkt pierwszy).
Po trzecie i według mnie najważniejsze to szkolenie młodzieży. Choć widać pewne symptomy poprawy, chociażby w Toruniu, to trzeba sobie zadać pytanie dokąd zmierza hokej w Polsce skoro reprezentacja do lat 20 w trwających właśnie mistrzostwach świata dostaje baty 0:11 w pojedynku z Niemcami. Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć że takie zestawienie to jak pojedynek Dawida z Goliatem, ale skoro już na tym poziomie różnice są tak ogromne, to co będzie w przyszłości? Jeśli spojrzymy na polski skład to znajdziemy w nim nazwiska zawodników grających regularnie na ekstraligowych lodowiskach. Gdzie więc popełniono błędy? Niestety nawet wybijający się młodzi zawodnicy nie mają możliwości przebicia się za granicę, by tam rozwijać swoje umiejętności, bo a jak wpływa na nich gra na polskim podwórku mamy dobitny przykład.
Słabość polskiego hokeja poznamy dopiero, kiedy weterani pójdą na zasłużoną emeryturę, i wtedy w Polskiej Reprezentacji będą grać Ci, którzy teraz z trudem dają sobie radę z młodymi Litwinami (choć tu trzeba przyznać, że to seniorzy radzą sobie ze "starszymi" Litwinami znacznie gorzej). Przykład Węgier czy Szwajcarii pokazuje moim zdaniem dobitnie jaka droga może prowadzić do celu. Dobry zagraniczny trener, system szkolenia. A u nas, instytucja SMS-ów chyba się jakoś nie sprawdza. Nie wiem w czym jest problem. Może powinno być ich więcej, tylko czy zamiast nich nie można byłoby dotować klubowych szkółek?
Żeby już zakończyć te nadmierne wywody przejdę do sedna. Mianowicie jestem zdania, że cała sytuacja, którą można skwitować jednym słowem "marazm", wynika z tego, że cała ta gra jest nie warta świeczki... W polskim hokeju nie ma pieniędzy - to rzecz ogólnie wiadoma. A skoro ich nie ma nie ma zainteresowania. Pytanie jak zrobić, żeby te pieniądze się znalazły. Dotychczasowe władze zmarnowały kapitał jakim były występy Polaków w NHL. Ale nie tylko władze, bo media także nie poszły tym tropem. Przykład koszykówki, która na początku lat dziewięćdziesiątych przeżywała w Polsce prawdziwy bum, pokazuje jak wielką moc mają media. Transmisje z NBA pokazywane w publicznej telewizji na tamte czasy to był prawdziwy magnes. W niejednym młodym chłopaku rozbudziły energię do tego aby grać w "kosza". I w tej dyscyplinie popełniono jednak błędy, a obecny jej stan jest moim zdaniem nadal jeszcze spijaniem resztek z prosperity jakiej byliśmy świadkami. Hokej już jednak zaprzepaścił swoją szansę, oby nie bezpowrotnie. Nadzieje jakie żywiono wraz pojawieniem się hokeja w telewizji okazały się jak na razie płonne, choć okres roku w tych sprawach to za mało, aby to definitywnie przesądzać.
[do: Adam Kozioziembski] Ile jest do zrobienia każdy wie. Podobnie jak Paweł G. uważam, że za reformę polskiego hokeja musi się wziąć ktoś ze środowiska. Ktoś na tyle otwarty, aby potrafił zawiązać wielopłaszczyznową współpracę ze środowiskiem. Niektórzy widzieliby na tym stanowisku Mariusza Czerkawskiego. Tylko ja osobiście na jego miejscu nie pchałbym się w to bagno!. Z prostego powodu. Wszelkie jego działania byłyby brane pod lupę i gdy tylko przyjdzie podejmować trudne i niepopularne decyzje Mario będzie zmuszony postawić na szalę cały swój dotychczasowy dorobek. Myślę, że on sam doskonale zdaje sobie z tego sprawę i dlatego już teraz odżegnuje się od startu w wyborach do władz PZHL. Ja dla Mariusza widziałbym zadania z zakresu marketingu sportowego. Firmowanie swoim "wizerunkiem" nowych, sensownych działań być może otworzyłoby szerzej drzwi do pewnych instytucji, firm i prominentów (nie mylić z oligarchami ;) ). Z jego pomocą nowi prezesi związku, będą mieli większy mandat do pełnienia swoich funkcji i na pewno łatwiejszą robotę. Reklama dźwignią handlu moi mili. Tylko czy znajdzie się ktoś na tyle rozsądny, żeby to wszystko ogarnąć. Szczerze mówiąc nie widzę. Może mi ktoś pomoże. Tylko nie pan Cajsel, on jest zajęty strzelaniem do tarczy... ;)
To by było chyba na tyle. Przynajmniej na razie. Mam nadzieję, że ożywię nieco dyskusję. Szczerze mówiąc, sądziłem, że zainteresowanie ze strony kibiców będzie większe. Ale to już temat na zupełnie inną dyskusję.

[2007.12.09  16.36.16] - Paweł Gurtowski - 45

[do: Paweł Ż]   Niestety nie ma jedynie słusznej koncepcji poprawy sytuacji w polskim hokeju. Jak to w życiu, każde rozwiązanie niesie ze sobą zarówno plusy jak i minusy. W moim osądzie zmiany powinny dotyczyć wszystkich elementów "łamigłówki": PZHL, sędziów, klubów, młodzieży, itp. Zmiana jednej czy nawet kilku osób, niestety nic nie da. Czy to będzie pan Wiktor Cajsel, czy Mariusz Czerkawski nie jest w tym momencie najważniejszą sprawą. Najważniejszy jest program naprawczy, który zaakceptują wszystkie zainteresowane osoby. Bez zdecydowanego poparcia tzw. "terenu", nawet Garry Betmann nic by nie pomógł. Taki projekt musi rozwijać się wielotorowo. Z najważniejszych tematów wymienić należy: 1. Reprezentacja - zmiana zasad funkcjonowania trenera, zmiana podejścia zawodników, sponsor kadry, przygotowania do walki o grupę "Elite"; 2. Liga (PLH) - powołać nową albo "rozkręcić" istniejącą spółkę zarządzającą rozgrywkami; 3. Zbudować program szkolenia młodzieży - rola PZHL i Ministerstwa Sportu; 4. Infrastruktura w dużych miastach - Poznań, Szczecin, Wrocław, Łódź; 5. Marketing - TVP Sport + Czerkawski, Oliwa, Wawrzkiewicz; 6. Sędziowe - sędziowanie kontraktowe, szkolenia; 7. Trenerzy - licencje, szkolenia, kursy. To zadania na kilka lat. Będzie co robić. Taka wizja to oczywiście tylko moja prywatna i do tego bardzo optymistyczna wersja wydarzeń. W rzeczywistości uważam to za prawie niewykonalne.
[do: Adam Kozioziembski]  Wydaje się, że bardziej optymalnym rozwiązaniem personalnym jest wybranie nowego Prezesa z kręgu tzw. "światka hokejowego", a jego zastępcy (np. Sekretarza Generalnego) z grona fachowców od prawa, urzędów, itp. Pierwszy z nich ma "ciągnąć" całą dyscyplinę, a drugi odwalić kupę niewdzięcznej i niedocenionej roboty, bez której nie da się rzeczywiście zbyt wiele zrobić. To chyba bardziej realistyczna koncepcja.

[2007.12.05 14:57,38] - Adam Kozioziembski - 25

[do: Paweł Ż.]    Paweł doczytaj uważnie to co napisałem. powtórze raz jeszcze, ja jestem zdania, że niekoniecznie osobą która zrobi porządek w związku ma być ktoś kto "siedzi" w hokeju od lat. Powiem nawet więcej, powinien to być ktoś kto z tym sportem -poza oczywistą sympatią do hokeja jako takiego- ma niewiel wspólnego. Znalezienie kogoś takiego to właśnie zadanie dla Ministra Sportu. Podałem juz przykład pana Cajsela. Szczerze wątpię, aby przed objęciem funcji kuratora PZŁ był on działaczem lub czynnym łucznikiem:) a mimo wszystko funkcja ta została mu powierzona. Zacząć trzeba od uporządkowania spraw organizacyjno-formalnych, trzeba stworzyć przejzyste zasady, odpowienie przepisy, które będą nie tylko martwą literą prawa, ale będą w stanie zapewnić związkowi podstawy organizacyjne na wiele lat. Dopiero wówczas można myśleć o sprowadzeniu do związku pieniędzy od prywatnych firm. Samo nazwisko Czerkawski wiele nie zwojuju, bo jak już nawet Mariusz znajdzie odpowiednią i chętną do pomocy firmę, to po kilku spotkaniach przedstawicieli tej firmy z ludzmi z PZHLu wszystkiego im się odechce. Przekonają sie że związek i jego procedury to relikt epoki PRLu.
Co do hokeja w dużych miastach, to wątpię aby w najbliższych latach coś w tym temacie drgnęło. Ani w Warszawie anie w Łodzi nie widać specjalnych perspektyw na zbudowanie hokeja na ligowym poziomie. Zresztą skąd my mamy wziąść odpowiednią ilość zawodników dla dodoatkowych klubów? Już dziś praktycznie w każdym z e-ligowych zespołów są braki wśró np. obrońców, a co dopiero stałoby się gdyby do ligi dołaczyły jeszcze 2-4 kluby? 2 liga praktycznie nie ma racji i sensu istnienia w Polsce, bo ani Warszawa, ani Łódz czy Bydgoszcz nie byłyby zainteresowane utrzymywaniem zespołów na poziomie 2 ligii( Legia W. to bardziej dla pozoru niż dla wyniku funkcjonuje).
No ale zakładając nawet optymistyczny scenariusz i faktyczne odrodzenie się hokeja w tych miastach, to problem z zawodnikami pozostaje. Jest jedno rozwiązanie jakie mogłoby je zmienić- tj zniesienie limitu obcokrajowców. Ale to znowu jest ...problem proceduralny, ponieważ nasz związek w sposób dramatyczny wręcz łamie prawo Unii Europejskiej, której -przypominam bo "beton" być może tego jeszcze nie zauważył- od jakiś 3 lat jesteśmy członkiem. I tak do ponownie dotykamy fundamentalnego wg mnie problemu, czyli totalnego bałaganu organizacyjno-proceduralnego w PZHLu...

[2007.12.05 09:13,48] - Paweł Ż. - 22

[do: Adam Kozioziembski]    Jak sobie wyobrażasz osobę której jednocześnie zależy na dobru polskiego hokeja, i nie będącą związaną organizacyjnie z jakimś klubem? Polski światek hokejowy jest na tyle mały, że jak ktoś coś w nim robi, to o tym wiadomo zaraz. I jeśli ktoś jest miłosnikiem hokeja, i jednocześnie jest \"obrotny\" to zapewne coś w swojej okolicy już robi. Wg mnie te dwie sprawy się wykluczają, bo nie nie można hokeja oddać w ręce kogoś zielonego wg mnie.
Do tego, aby mieć przebicie w ministerstwie, to ten ktoś już w sporcie jakoś musi siedzieć, więc w ten sposób możemy wykluczyć podejrzewam 95% kandydatów.
Wg. mnie najlepszym sposobem, było by znaleźć profesjonalnego menadżera do zarządzania PZHL, z doradcami w postaci takich osób jak Mariusz Czerkawski właśnie - kimś obytym, z wyrobionym nazwiskiem, który takiemu menadżerowi związku (a nie prezesowi, pełniącemu głównie funkcje reprezentacyjne) mógłby swoim nazwiskiem drzwi do niejednej firmy otworzyć.
Wg mnie wiele by dało gdyby były silne ośrodki hokeja w takich miastach jak Poznań, Wa-wa, Szczecin, Olsztyn, Bydgoszcz. Ale to pieśń przyszłości (brak lodowisk, brak zawodników na odpowiednim poziomie - już teraz przy lidze na 10 zespołów w paru są zawodnicy muszący połączyć hokej z pracą zawodową często fizyczną)

[2007.12.04 11:25,01] - Adam Kozioziembski - 25

[do:Barman]   Tym "tajemniczym" gościem, który miałby/mógłby uzdrowić polski hokej może być dosłownie każdy. Wystarczy "TYLKO" aby ten ktoś miał odpowienio dużą siłe przebicia wśród władz polskiego sportu, bo tak naprawdę to Ministerstwo Sportu jako jedyne jest w stanie zrobić porządek w PZHL-u. Choć od razu trzeba sobie jasno powiedzieć, że patrząc na czas i efekty "walki" z PZPN o sukces będzie bardzo ciężko, bo...beton trzyma mocno;)
Ale poważnie, to uważam, że musiałby być to człowiek, z zewnątrz, nie uwikłany w jakiekolwiek konszachty z obenymi władzami, człowiek który -przynajmniej bezpośrednio- nie działa w jakimś konkretnym klubie i dzięki temu potrafiłby przedłożyć dobro całego polskiego hokeja nad pomoc jakiemuś konkretnemu ośrodkowi. Dlatego sceptycznie patrze na takich "uzdrowicieli" jak panowie Wojas, Oliwa(to już zupełnie nieodpowiednia osoba!), czy nawet Czerkawski. Tu potrzeba kogoś takiego jak, np. pan Cajsel. To znany w toruńskim środowisku prawnik, specjalista od prawa sportowego. Nie wiem czy nadal piastuje tą funckję ale jakiś czas temu był kuratoren Polskiego Związku Łuczniczego. Poprostu musi to być ktoś kto w pierwszej kolejności zrobi porządek proceduralny, poukłada sprawy organizacyjne, a potem z pomocą odpowiedniego menagera bądź innego specjalisty od sprzedania towaru jakim jest Hokej, będzie potrafił zadbać o pozyskanie odpowiediego źródła finansowania. Wiadomo, że odsoba zaufana dla Ministra Sportu będzie potrafiła "utargować: z owym ministrestwem coś wiecej, jakąś większą dotację dla swojego związku. Ale żaden związek nie może polegać tylko i wyłącznie na dotacjach budżetowych. Od tego są ludzie pracujący w związku, aby ruszyć swoje szlachetne 4 litery i starać się zapewnić dla związku jakieś dodatkowe żródła finansowania, tzn pieniądze pochodzące od firm.
Poza tym związek musi wyjaśnić ostatecznie jedną sprawę. Jedyną praktycznie możliwością zainteresowania kibica hokejem, jest sukces reprezentacji. Wiadomo nie ma co liczyć na medale w MŚ, ale dlaczego na Boga nie mamy grać w MŚ Elity??? Przykady siatkówki, czy piłki ręcznej najlepiej pokazują jak dużo dla danej dyscypliny znaczy sukces reprezentaqcji. Jeszcze 2 lata temu mało kto w takim Toruniu-mieśce w którym nie ma drużyn szczypiornistów ani siatkarzy grających na najwyższym poziomie- umiałby wymienić nazwiska kluczowych graczy kadry. A dziś? Każdy ibic wie, że siatkówka to Wlazły, Zagumny i Świderski, a piłka ręczna to Bielecki, Lijewski i Szmal. Trzeba postawić na dobrego trenera -przykad Węgrów i Pata Cortiny - dać mu wolną rękę i niezależność w działaniu. Wydaje mi się, że w takiej karze w której nie ma układu i zależnośći typu-grasz w klubie, gdzie trenerem jest trener kadry- grasz w kadrze-- chciałby grać niemal każdy polski hokeista! A jak jest dziś?, proszę bardzo kilka przykładów: Czerkawski- konflikt z Rohackiem, Parzyszek- to samo. Polski nie stać na to aby w kadrze nie grali jej najlepsi zawodnicy!
Temat rzeka, można by pisać i pisać. dlatego...cdn.

[2007.12.02 23.22] - Paweł Gurtowski - 45

[do: piterr3]  Również się cieszę, że udało się doprowadzić do jej "otwarcia". Chciałbym tylko przypomnieć, że jest to w naszym zamyśle, miejsce dla szerszych wypowiedzi i przemyśleń, a przede wszystkim dla wielowątkowych dyskusji. Takie pytanie jakie zadałeś proszę zamieszczać w "PI". Postaram ci się pomóc. Znam odpowiednie osoby w TVK Toruń. Zobaczymy co da się zrobić. 

[2007.12.02 22:21,16] - piterr3 - 16

[do: Paweł Gurtowski]   Witam. Ciesze się że nareszcie powstała kawiarenka.
Mam pytanie po raz kolejny o teledyski pisałem do TV Toruń bez odpowiedzi narazie czekam cierpliwie. Chciałbym dostac zgode na ich publikacje oraz tworzenie. Cieszyłbym się niezmiernie gdybym dostawał nowe materiały ciekawe akcje,parady bramkarzy czy gole
PS. Przepraszam ale nie mogę używac liter Ci poniewaz mam Ati Catalysta i przez uruchomienie klawiszy Alt plus C włącza mi się Catalyst

BARMAN: Wszystko ładnie pięknie, cele, modele - ale kto to wszystko ma robić?
[do: adamkozaq] Kto ma robić tą Rewolucję,? Kto ma szukać pieniędzy? Kim jest ten tajemniczy gość, o którym piszesz: "ale...dla chcącego nie ma rzeczy nierealnych!".

[2007.12.01 17.03.15] - Paweł Gurtowski - 45

[do: adamkozaq]   Podobnie jak ty uważam, że polski hokej "uratować" może jedynie głęboka, systemowa przemiana. Trzeba wykreować nową strukturę, która połączy związek (PZHL), kluby, zawodników, młodzież, sędziów, media i oczywiście kibiców. Trzeba każdej z tych grup postawić pewne zadania, których realizacja wpływać będzie na całokształt tej dyscypliny. Nie może być tak, że jeden z klocków tej układanki "nie chce się dopasować" do całości obrazka. Nie może być tak, że pewne ośrodki hokeja są niedostrzegane, że jakaś grupa sędziów chce dopasować PLH do własnych wizji (powinno być akurat odwrotnie), że Związku nie stać na opłacenie trenera kadry (stąd pomysł o łączeniu funkcji), że system szkolenia młodzieży ma poważne braki w szkoleniu (baza, szkolenie trenerów) i organizacji rozgrywek (archaiczny podział na regiony), że pojęcie "promocja" w polskim hokeju to niebyt. Takich "że..." mógłbym wymienić jeszcze sporo. Wydaje mi się, że poprawienie jednego tylko elementu, w dłuższej perspektywie czasowej nic nie da. Na poprawianie "chorych" spraw, sukcesywnie po kolei, nie mamy z kolei czasu. Trwać to będzie wieki, a spora część nas-kibiców może tego nie dożyć. Mam przy tym prywatną nadzieję, że zbliżające się wybory w PZHL spowodują szereg istotnych zmian, na tyle głębokich, żeby hokej na lodzie zmienił gruntownie swoje oblicze i nie wyglądał jak sport za "króla Ćwieczka".
Uważam również, że tego wszystkiego możemy nauczyć się podglądając najlepszych. Podany przez ciebie przykład Słowacji, to bardzo dobry kierunek. Jak pewnie zauważyłeś podjęte zostały już w tym kierunku pewne starania. Zarówno jeżeli chodzi o seniorów jak i młodzież. Mamy już kilka poważnych kontaktów z Martinem, Liptowskim Mikulasem czy też Banską Bystrzycą. "Młodzież" też nie próżnuje, a dużyny ze Słowacji są często gośćmi turnieju "Sponsors Cup". Do pełni szczęścia potrzeba jednak jeszcze trochę czasu. Można również "zerkać" w innych kierunkach. Każde nowe doświadczenie jest w tym przypadku - na plus. Byłem ostatnio w Kolonii (Niemcy), gdzie na zaproszenie naszeg  przyjaciela z Torunia, miałem możliwość zobaczyć mecz DEL i niesamowitą halę Kolner Arena (19.000 widzów). Znalazł się również czas na rozmowy o szkoleniu młodzieży, marketingu, sponsoringu i wielu innych tematach. Dało mi to wiele do myślenia. Po dłuższym zastanowieniu doszedłem jednak do wniosku, że różnica jaka nas dzieli od najlepszych to nie są, jak piszesz "lata świetlne". Jestem przekonany, że możemy w Polsce, praktycznie od zaraz wprowazić jakieś 80% tych rozwiązań. Oczywiście trzeba będzie jeszcze trochę poczekać na efekty tych działań. Z dnia na dzień, nic się niestety nie osiągnie.
Przede wszystkim trzeba zacząć od młodzieży. Dzisiejsi "seniorzy" są już jak gdyby skazani "na zagładę". Pomimo to, to właśnie od nich najwięcej zależy. Bez widowiskowej PLH, każdy grosz zainwestowany w młodzież jest poważnie zagrożony. Bez "ligi", młodzi się nie przebiją. Bez PLH niesamowicie trudno znaleźć pieniądze na szkolenie dzieci i młodzieży. W tym przypadku nie masz racji. Pewnie, że znajdzie się kilka firm, które to docenią. Ale "parę" to za mało. A dzieciaków dużo (w tej chwili ok. 180). Koszty prowadzenia klubu młodzieżowego są na prawdę olbrzymie. Czasami, szczególnie w soboty, Tor-Tor wygląda jak dworzec PKS. Pięć autobusów na parkingu, każdy jedzie w innym kierunku i jakby nie patrzeć przeważnie daleko. To również problem drugiej tafli, "tony" sprzętu, trenerów, klas sportowych. itp. itd. Uśmiechanie się do Urzędu Miasta czy też do Urzędu Marszałkowskiego to tylko pewna podstawa (baza). Bez dodatkowych funduszy niewiele się osiągnie. A funduszy, jak to w sporcie, zawsze jest za mało.
Stąd twoje propozycje, jakkolwiek cenne, są jeszcze na dzień dzisiejszy trochę na wyrost. Nie oznacza to jednak, żeby tego dalej nie robić i nie rozwijać. Trzeba nawiązywać kontakty, bo z całą pewnością zaprocentuje to w przyszłości. Jeżeli chodzi o młodzież, to dużym krokiem w tym sezonie było zgłoszenie dwóch drużyn do Centralnej (ogólnopolskiej) Ligi Juniorów oraz powstanie Ośrodka Szkolenia Gimnazjalnego. To z całą pewnością bardzo ważne decyzje. Przydałyby się jeszcze ogólnopolskie ligi w młodszych kategoriach wiekowych. "Duszenie się we własnym sosie" ze Stoczniowcem Gdańsk (po kilkanaście meczów w sezonie) nie jest elementem zbytnio rozwijającym. Mecze z Łodzią tym bardziej. Ale również i tu pojawia się problem "kasiorki". 
Nie trzeba być chyba wielkim wizjonerem, ażeby postawić taką tezę: każda złotówka wydana na sport, to zaoszczędzone pięć złotych w temacie: zdrowie społeczeństwa, przestępczość, uzależnienia, chuligaństwo, dewastacja, pseudo-kibice, itp. Problem w tym, że od lat nie widzą tej zależności władze naszego kraju. A niestety ONI mają tej "kasiorki" najwięcej.
Podejmując wątek doboru zagranicznych zawodników PLH, powiem ci, że cały czas gromadzimy tego typu dane. Każdy turniej im. L.Czachowskiego czy też EIHC, to miejsce wymiany informacji, wizytówek, itp. Problem w tym, że nasz klub działa od sześciu lat, a takie Podhale o wiele, wiele dłużej. Logiczne jest, że oni (również inne kluby z południa) mają o wiele większe możliwości w tej materii. Podany przez ciebie model "współpracy" z klubami Słowacji, Czech czy nawet Niemiec, jest dla nas raczej pewnym "symbolem-celem", do którego powinniśmy konsekwentnie dążyć.   

[2007.11.27 16:11,25] - adamkozaq

[do: P.G. - 45]  Witam. Panie Pawle nie da się ukryć, że jest pan "zmuszony" odpowiadać na pytania, które w 3/4 dotykają nienajlepszej kondycji nie tylko toruńskiego ale w zasadzie całego polskiego hokeja. Jak ten sport w Polsce jest traktowany, każdy z nas się orientuje. Najgorsze jednak co w tej sytuacji można zrobić, to nie robić nic. Wiadomo, że aby coś się w tym kierunku ruszyło musi dojść do gruntownej przebudowy całego systemu, począwszy od szkolenia najmłodszych adeptów, skończywszy na REWOLUCJI (bo ewolucja w tym przypadku raczej w rachubę nie wchodzi) na szytach PZHLu.
Dlatego ja jako kibic tego sportu, a jednocześnie fan TKH, jestem dumny z tego, że w klubie zbudowano pokaźne jak na nasze warunki podstawy szkolenia młodzieży. Należy tych chłopców pochwalić a jednocześnie jeszcze bardziej "przycisnąć" do pracy, bo sądząc po samych wynikach widać, że drzemią w nich spore pokłady możliwości.
Za to dla klubu spory plus!
Jednocześnie mam taką "drobną" sugestię. Wiadomo, że jeśli chodzi o zamożność nie tylko światka hokejowego, ale generalnie zamożność narodu, to spośród krajów w których hokej jest dobrze wypromowany i generalnie stoi na wysokim poziomie to najbliżej nam do Słowacji. To w końcu kraj dużo mniejszy, a i raczej nie zamożniejszy. Ale jeśli chodzi o hokej to dzielą nas "lata świetlne". Dlatego może warto byłoby zastanowić się nad zacieśnieniem współpracy z jakimś klubem z tego kraju. Odległość z Torunia do takiego Liptowskiego Mikulasa albo Popradu to raptem 550-600 km, a to w perspektywie cyklicznych wyjazdów np.do Sanoka, czy Krynicy wcale nie przeraża. Może warto byłoby "dogadać" się z tamtejszymy działaczami i przy okazji wszelkiegorodzaju juniorskich turniejów organizowanych przez te kluby wysyłać tam naszych chłopaków. Nie są to pieniądze których nie da się zdobyć. Założe się, że jest wiele firm, które co prawda na seniorski sport pieniędzy nie dają, ale za to na sport młodzieżowy grosza nie będą szczędzić! Poza tym zawsze można "uśmiechnąć się" do UM, lub do Urzędu Marszałkowskiego.
Uważam, że nie ma się co wstydzić, co z tego że po pierwszych trzech wyjazdach bilans poszczególnych grup młodzieżowych będzie, powidzmy 10-0?! Za 4 razem z 3 meczy, jeden zremisują, a za 6 jeden wygrają! Tylko w ten sposób, poprzez częste konfrontacje z rówieśnikami z krajów "hokejowo wysoko rozwiniętych" można uświadomić sobie ile nam do czołówki brakuje, a jednocześnie można się rozwinąć, podpatrując lepszych.
Oczywiście w ramach rewanżu można a wręcz trzeba organizować podobne turnieje w Toruniu.
Stosowna umowa zawarta pomiędzy klubami może też np. obejmować serię meczy kontrolnych przez sezonem, czy promocję miasta w mediach. Zresztą poprzez takie turnieje - zwłaszcza biorąc pod uwagę popularność hokeja w Czechach czy na Słowacji i jego bytność w tamtejszych mediach - miasto ma darmową reklamę. Myśle że można to załatwić nie tylko z Departamentem Sportu ale też śmiało można poruszyć ten wątek w rozmowach z przedstawicielami instytucji odpowiedzialnych za promocję miasta za granicą. Poza tym wówczas zarówno Wy -działacze- jak i trenerzy mieliby lepsze rozeznanie wśród zawodników danego zespołu, a przecież może się zdarzyć taka sytuacja, że po kilku meczach jakiś zawodnik uznania w oczach działaczy słowackiej drużyny nie znajdzie. Wtedy można takiego delikwenta ściągnąć do nas, bo: po 1- wy go już znacie, wiecie co sobą reprezentuja (zakładam że zawodnik który nawet nie łapie się w składzie takiego Popradu w TKH byłby wybijającą się postacią), po 2 on was zna, wie czego się tu może spodziewać, po 3 nie musicie panowie polegać "tylko" na jego menago, możecie dotrzeć do niego sami lub poprzez działaczy klubu ktróry z niego zrezygnował.
Temat myśle ciekawy, ja go tu tylko "liznąłem". wiem że nie jest to coś co robi się w "5 minut" , ale ... dla chcącego nie ma rzeczy nierealnych!

Banery

  • -

Banery

  • ecenter

Banery

  • obiekt Flash - Petrus sokoły
  • Reklama za 50zł
  • Sklep hokejowy

Kalendarium

W tym miesiącu

Brak wydarzeń w wybranym okresie