Treść strony SEZON 2007/ 2008


Godne pożegnanie

Toruńscy hokeiści bardzo udanie zakończyli pobyt na Słowacji. W
rewanżowym spotkaniu wyraźnie pokonali zespół z Bańskiej Bystrzycy.

HC'05 - TKH 2:5 (1:2, 1:1, 0:2)










Bramki dla TKH: Hurtaj (Vercik), Mravec (Dołęga), Mravec (Bomastek), Koszarek (Zubek), Bomastek (Dołęga)
TKH:
Kachniarz (od 41. Plaskiewicz) - Buril, Dąbkowski, Marmurowicz, Hurtaj,
Vercik - Porębski, Kubat, Bomastek, Mravec, Dołęga - Koseda, Cychowski,
Jastrzębski, Koszarek, Zubek oraz Chrzanowski, Dzięgiel, M. Kuchnicki

W
poniedziałek, TKH rozegrał kolejny mecz z Bańską Bystrzycą. W składzie
doszło do trzech zmian - w bramce pojawił się Daniel Kachniarz, w
czwartej formacji za Pawła Dalke wszedł Mariusz Kuchnicki, natomiast
narzekającego na ból w okolicach korzonków Roberta Fraszko gościnnie
zastąpił Michał Porębski, reprezentant Polski do lat osiemnastu.

-
W porównaniu z poprzednim pojedynkiem, gdzie przespaliśmy pierwsze
dziesięć minut, teraz graliśmy konsekwentnie od samego początku -
twierdzi Andrzej Masewicz, drugi trener TKH. - Charakterystyczne dla
słowackiego stylu gry jest rzucanie się na przeciwnika od pierwszego
gwizdka, ale tym razem powstrzymaliśmy przeciwnika.

Bramki
Petera Hurtaja i Michała Mravca dały prowadzenie polskiemu zespołowi po
pierwszej tercji. - Oddaliśmy zaledwie pięć strzałów, ale dwa z nich
wpadły do siatki rywala - mówi Masewicz. - W kolejnych dwudziestu
minutach obraz gry uległ zmianie. To my przejęliśmy inicjatywę i
zaczęliśmy dominować na lodzie, co miało odzwierciedlenie w strzałach.
Siedemnastokrotnie próbowaliśmy zaskoczyć bramkarza rywali.

W
ostatniej odsłonie gospodarze za wszelką cenę próbowali zmienić
niekorzystny dla siebie rezultat. - Było ciężko, ale wybroniliśmy się -
kontynuuje trener torunian. - Całą tercję między słupkami stał Michał
Plaskiewicz, który zachował czyste konto. Słowakom nie pomogło nawet
wycofanie bramkarza.
Wygraną TKH przypieczętował Przemysław
Bomastek, umieszczając krążek w pustej bramce. Jest to zatem pierwsze
zwycięstwo w nowym sezonie. - Bardzo dobrze spisywał się drugi atak -
przyznaje Masewicz. - Chłopcy grali kombinacyjnie i wychodziły im
naprawdę fajne akcje.

Zarówno w piątkowym, jak i
poniedziałkowym meczu wystąpiła piątka zagranicznych graczy TKH. -
Widać po ich występach, że pracowali zgodnie z zaleceniami - mówi
Masewicz. - Narzucali tempo na treningach i byli zawsze w czołówce.
Jest problem, bo dostali nowe łyżwy i mają mocno poobcierane stopy.
Najgorzej wygląda to u Vercika, który nawet z tej racji dostał dzień
wolnego.
W czwartek o godzinie 17.45 hokeiści odbędą pierwszy
trening na Tor-Torze. - Wszyscy są zdrowi i będą obecni - dodaje na
koniec 40-letni szkoleniowiec.

Paweł Kumiszcze (Gazeta Pomorska)

wstecz

Kontakt

Bannery