Treść strony SEZON 2007/ 2008


Weterani pozbawili TKH punktów

Hokeiści TKH ThyssenKrupp Energostalu Toruń przegrali
spotkanie istotne dla układu tabeli PLH. W piątek jedną bramką ulegli
sosnowieckiemu Zagłębiu.


Już po kilku minutach od rozpoczęcia
pierwszej tercji gospodarze zostali zmuszeni do obrony, bowiem na ławkę
kar odesłany został Tomasz Koszarek.


Gospodarze przy
odrobinie szczęścia przetrwali grę w osłabieniu, bowiem prowadzenie
powinni objąć przyjezdni, zawiódł jednak Teddy Da Costa. Francuz z
polskim paszportem (w rozgrywkach PLH gra jako cudzoziemiec) z półtora
metra nie trafił do pustej bramki.


Tuż po tym, gdy Koszarek
opuścił ławkę kar, Jacek Dzięgiel śmiało wjechał środkiem do tercji
sosnowiczan i oddał krążek Rudolfowi Vercikowi, dla którego piątkowe
spotkanie było pierwszym po wyleczeniu kontuzji. Słowak przytomnym i
technicznym strzałem między parkanami interweniującego Tomasza
Jaworskiego dał prowadzenie gospodarzom.

Trzecią, kolejną karę nałożoną na toruńskiego gracza, sosnowiczanie
już wykorzystali. Strzał z niebieskiej linii Adriana Labrygi obronił,
co prawda, dobrze spisujący się Michał Plaskiewicz, lecz do odbitego
krążka dopadł Marcin Jaros, który szybkim podaniem obsłużył Waldemara
Klisiaka, stojącego w prawym kole bulikowym. 40-letni napastnik
Zagłębia bez większych problemów umieścił krążek przy prawym słupku
toruńskiej bramki.


Druga tercja nie przyniosła bramek, ale
kibice i tak mieli dużo emocji, szczególnie tych negatywnych.
Orzeczeniami arbitra denerwowali się nie tylko widzowie obecni na
trybunach, ale też zawodnicy i szkoleniowcy TKH, ponieważ sędzia główny
- Maciej Pachucki - z dość dużą częstotliwością odsyłał torunian na
ławkę kar. Hokeiści drużyny przyjezdnej nie potrafili jednak tego
wykorzystać.


W 25. minucie gospodarze byli bliscy ponownego
odjęcia prowadzenia. W tercji Zagłębia znalazł się Przemysław Bomastek,
lecz po jego strzale było tylko słychać dźwięk krążka odbijającego się
od słupka.


Kilka chwil później skrzydłowy pierwszej formacji spróbował raz jeszcze pokonać Tomasza Jaworskiego.


-
Strzelałem zza obrońcy. Myślałem, że będzie bramka, ponieważ dość
silnie uderzyłem. Krążek leciał w okienko, ale złapał go „Jawa” -
przyznał skrzydłowy TKH.


Jeszcze w tej odsłonie bliski
szczęścia był także Mojmir Musil, który znalazł się przy prawym słupku
sosnowieckiej bramki, wynik nie uległ jednak zmianie.


Decydującą
tercję torunianie rozpoczęli z wielkim animuszem, ostrzeliwując raz za
razem bramkarza przyjezdnych. Żaden ze strzałów nie przyniósł
spodziewanych efektów, a na dodatek po jednym z ataków podopieczni
Jarosława Morawieckiego skontrowali. Po dwóch szybkich podaniach na
lewym skrzydle w tercji TKH znalazł się Karel Horny, który zagrał do
stojącego samotnie Mariusza Puzio. Drugi z weteranów reprezentujący
Zagłębie Sosnowiec również nie miał problemów z umieszczenie krążka w
bramce gospodarzy.

Dariusz Łopatka (Nowości)

wstecz

Kontakt

Bannery